Sprawa dotyczy nieprawidłowości przy zamówieniach publicznych na obsługę prezydencji Polski w Unii Europejskiej oraz zakup sprzętu i usług teleinformatycznych realizowanych przez Cam Media SA.

Beata Kempa z Solidarnej Polski powiedziała na forum Sejmu, że sprawa dotyczy wysokich rangą urzędników i dlatego powinien się do niej ustosunkować Donald Tusk. Chodzi o to, by wyjaśnił, w jaki sposób sprawował nadzór nad całym przedsięwzięciem i czy domagał się wyjaśnień. Zdaniem Beaty Kempy, słowa premiera, że mogła to być tylko afera urzędnicza, świadczą o tym, iż toleruje on tego typu zjawiska.

Na te zarzuty odpowiadał w Sejmie minister spraw wewnętrznych, Bartłomiej Sienkiewicz. Mówił, że nie można ujawniać szczegółów sprawy ze względu na tajemnicę śledztwa, które nie zostało jeszcze ukończone.

W związku z tym rząd nie ma możliwości przedstawić bliższych informacji o sprawie, objętej postępowanie prokuratury apelacyjnej w Warszawie i postępowaniem kontrolnym CBA - dodał Sienkiewicz.

W wyniku tak zwanej infoafery zatrzymano kilkanaście osób, w tym byłego wiceszefa MSWiA oraz urzędniczkę odpowiedzialną za zamówienia publiczne w resorcie spraw zagranicznych.