- Kiedy spotkają się z generałem w niebie - jeśli w ogóle tam trafi - to też będą tam gwizdać? - prowokował były wicepremier.

Roman Giertych w "Kropce nad i” skrytykował nie tylko tych, którzy zakłócali ceremonię pożegnalna. - Mam wątpliwości, czy dobrze doradzili prezydentowi Komorowskiemu udział w tej uroczystości - powiedział Giertych - Nazwałbym to politycznym błędem - dodał.

Ryszard Kalisz przekonywał, że powinno się obrażać żadnego człowieka. - Wedle tamtego prawa prezydent Jaruzelski został wybrany legalnie i należą mu się względy przysługujące głowie państwa - mówił polityk. 

- Wielu ludzi miało do niego słuszny żal. Ale czym innym są oceny o charakterze moralnym i politycznym, a czym innym kwestionowanie legalnych wyborów - dodawał.

Jego zdaniem prezydent Komorowski biorąc udział w pogrzebie zachował się tak, jak powinien się zachować prezydent RP.

- Prezydent Komorowski nie był przyjacielem gen. Jaruzelskiego - dodał Giertych, dodając że stali on po dwóch innych stronach. 

Obaj goście Moniki Olejnik nie mieli jednak wątpliwości, że generał nie był najwybitniejszym Polakiem (tak określił go w czasie pogrzebu Aleksander Kwaśniewski).

Był postacią heroiczną, tragiczną, ale nie uważam go za jednego z najwybitniejszych Polaków. Natomiast w 1989 roku stanął na wysokości zadania - przekonywał Kalisz.