Bronisław Komorowski szczerze rozmawiał z dziennikarzami RMF. Wywiad dotyczył nie tylko spraw politycznych. Jego lwią część stanowiły pytania o gafy, wąsy i polowanie. Prezydent przyznał, że brakuje mu wąsów, więc rozważa ponowne zapuszczenie ozdoby twarzy, którą hodował od czasów aresztu w PRL. 

 Bronisław Komorowski mówił też, że dalej chodzi na polowania. Jak mnie ktoś pyta, zawsze odpowiadam, że jeżdżę na polowania z moimi przyjaciółmi, z moimi synami, bo oni jak najbardziej polują, z moim zięciem no i z moim psem. Czasami synowie dają mi potrzymać smycz, czasami dają mi flintę - stwierdził. Zapewnia jednak, że to nie strzelanie do zwierząt jest największą przyjemności, a "przeżycie kontaktu z przyrodą".

Prezydent skomentował swój wpis w księdze kondolencyjnej japońskiej ambasady,w którym napisał, że łączy się "w bulu i nadzieji". Wyjaśnił, że całe życie ma problemy z ortografią. Ja całe życie robię błędy ortograficzne i to jest coś w rodzaju dysleksji. Nie zamierzam tego bagatelizować. Tak jest, więc staram się. Jeśli robię błędy ortograficzne, to przynajmniej nie słychać tego w tym, co mówię - powiedział.

Opowiedział też o swych innych gafach, choćby, gdy szedł pod parasolem, a Angela Merkel zmokła na deszczu. To niezawiniona gafa, bo to była raczej gafa organizatorów - z panią premier Merkel, kiedy nade mną rozpięto parasol, bo ona sobie tego nie życzyła, powiedziała, że się nie zgadza na żaden parasol, bo źle wygląda, ale wyszło, że ja jestem pod parasolem, a mój gość nie. To nie prezydent rozpina parasol nad gościem, ale tak wyszło - żartował.