Prawo o zgromadzeniach znowelizowano po zamieszkach, do których doszło podczas obchodów Święta Niepodległości w 2011. Nowe przepisy zostały opracowane błyskawicznie i przyjęte, mimo licznych protestów.

Podczas rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym, obecni na sali rozpraw skarżący podkreślali, że niektóre z przepisów wprowadzonych w 2012 roku są zbędne, a co więcej - nieskuteczne. Jako przykład podali zamieszki, do których doszło podczas obchodów ubiegłorocznego Święta Niepodległości w Warszawie. Spalona została wówczas tęcza na Placu Zbawiciela. Posłowie mówili, że nowe regulacje miały chronić przed tego typu incydentami, okazały się jednak nieskuteczne.

Największe kontrowersje wśród skarżących wzbudził zapis o możliwości zakazu organizowania kilku zgromadzeń w tym samym miejscu i czasie. Według przepisów, gdyby doszło do takiej sytuacji, pierwszeństwo miałby ten organizator, który jako pierwszy zgłosił swoje zgromadzenie. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował jednak precyzyjność zapisu o kolejności zgłaszania zgromadzeń organizowanych w tym samym miejscu i czasie. Zdaniem sędziów, nie można na podstawie obowiązujących przepisów określić, które zgłoszenie zostało przyjęte później, a które wcześniej.

Sędzia Marek Zubik w uzasadnieniu podkreślał, że wprowadzone w 2012 roku regulacje pozostawiają zbyt dużą swobodę organom przyjmującym zgłoszenie zgromadzenia. Tłumaczył, że odmowa zorganizowania zgromadzenia ze względu na ten sam czas i to samo miejsce musi być uzasadniona. Podkreślał, że dopiero w konkretnej rzeczywistości można ocenić czy istnieje ryzyko zamieszek.

Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodny z ustawą zasadniczą również przepis mówiący o tym, że zgromadzeniem jest grupa co najmniej 15 osób. Taki sam los spotkał zapis mówiący o terminie trzech dni roboczych, w jakim najpóźniej powinno dotrzeć do organu gminy zgłoszenie o organizowaniu zgromadzenia. Niezgodny z ustawą zasadniczą jest również przepis uniemożliwiający odwołanie się od decyzji o zakazie zgromadzenia.

Jeden z zarzutów wnioskodawców dotyczył przepisu uniemożliwiającego organizowanie zgromadzeń osobom małoletnim i osobom ubezwłasnowolnionym. W tym przypadku sędziowie nie dopatrzyli się sprzeczności z ustawą zasadniczą.

Według Adam Bodnara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która złożyła opinie przyjaciela sądu w tym postępowaniu, najważniejsze w tym wyroku jest to, że zmusi ono Sejm do nowelizacji prawa o zgromadzeniach. Dzięki temu w końcu opracowana zostanie procedura organizowania zgromadzeń odpowiadająca współczesnym wymogom - mówił Adam Bodnar, który nie krył satysfakcji z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.