Ewa Kopacz wcale nie miała na myśli podpisania lojalki przez Jarosława Kaczyńskiego - tak Michał Kamiński komentował w "Kropce nad i" zarzuty PiS, że premier sięga do słynnej "szafy Lesiaka". Zdaniem Michała Kamińskiego chodziło o zupełnie inny dokument - o podpisanie odmowy złożenia lojalki, o którym to mówił sam lider opozycyjnej partii. To właśnie to pismo miała mieć na myśli Ewa Kopacz mówiąc, że szef PiS po demonstracji nie będzie musiał niczego podpisywać - twierdził Kamiński

Były eurodeputowany PiS uważa też, że Jarosław Kaczyński nie powinien oburzać się na wypowiedzi polityków PO, bo zarówno on, jak i politycy jego partii tylko zioną nienawiścią i wylewają kubły pomyj na przeciwników. 

Dawny spindoktor PiS bronił też marszałka Sejmu przed oskarżeniami o wykorzystywanie prywatnego samochodu do celów służbowych i pobierania za to pieniędzy z Sejmu. Przypomniał, że pięciu polityków PiS wyjeździło w dwa lata więcej, niż Radosław Sikorski w 7 lat. Dziwił się, dlaczego PiS najpierw nie rozliczyło tych ludzi. Zapewnił też, że nie wierzy, by były szef MSZ mógł coś zrobić niezgodnie z prawem, bo jest "przyzwoitym człowiekiem".

Jego zdaniem, "absurd" oskarżeń PiS pokazują choćby oskarżenia Moniki Olejnik o bycie "reżimową dziennikarką". Uważa on bowiem, że to nie jest prawda. Pani nie jest reżimową dziennikarką. Pani potrafi zadawać niewygodne pytania - mówił.

ZOBACZ TAKŻE: PiS chce, by komisja etyki prześwietliła podróże Sikorskiego>>>