"wSieci" nie tylko opisuje szczegóły z życia Anny Grodzkiej, ale także sugeruje, że kandydatka na prezydenta nie jest osobą transpłciową - mieszka z heteroseksualną kobietą i nosi się po męsku.

- Doniesienia tygodnika "wSieci" są po prostu wyssane z palca. (…) Artykuł gazety to paszkwil i bezprzykładna napaść, zbiór insynuacji i kłamstw. Na podstawie kilku tendencyjnie zinterpretowanych faktów można napisać wszystko, jeśli tylko jest takie zapotrzebowanie. Dlatego powstał ten tekst: impulsem do jego napisania było najprawdopodobniej ogłoszenie mojego startu w wyborach prezydenckich - komentuje w rozmowie z Gazeta.pl.

Podkreśla przy tym, że o nie ma nic "do ukrycia, jeśli tylko dotyczy to sfery publicznej. Ale o sprawach prywatnych, intymnych nie chce i nie musi mówić".

Jak zauważa, dom-bliźniak, w którym mieszka zajmują także jej przyjaciele. To: Stanisława Lalka Podobińska i jej mąż, Piotr. - Ale o tym autor już nie wspomniał. Skalę kłamstwa pokazują też szczegóły: nigdy rano nie zacięła mi się brama, nie mam w domu męskich ubrań. To wszystko bzdury - dodaje.

W tej sytuacji Grodzka nie wyklucza, że rozłoży pozew - ale ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęła.

- Myślę, że robienie PR-u tygodnikowi to ostatnia rzecz, na której mi teraz zależy - kwituje.

CZYTAJ TEŻ: Atak na Grodzką? "Zaszczuwanie dzielnej kobiety" >>>