Monika Olejnik zapytała byłego rzecznika Episkopatu o kwestię prof. Chazana i braku zgody na aborcję dziecka, które nie miało szans na przeżycie. Dziennikarka twierdziła, że to przeszłość lekarza, który kiedyś wykonywał tysiące zabiegów aborcji wpłynęła na jego decyzje. On żałuje tego okresu. Są ludzie, którzy popełniają błędy i chcą je naprawić - odpowiedział na antenie Radia ZET ksiądz Józef Kloch. Kosztem dziecka, które umiera w agonii, bo on chce sobie oczyścić sumienie - skomentowała to Olejnik. 

Duchowny próbował potem odejść od konkretnego przypadku dziecka. Dzieci z mongolizmem, z różnymi wadami, potrafią kochać i są kochane przez rodziców - tłumaczył, dlaczego jest przeciwny aborcjom. Dziecko bez mózgu nie potrafi kochać. Dziecko umierało przez dziesięć dni w agonii, gnił mu mózg. Czy to księdzem nie wstrząsa? - przycisnęła go dziennikarka. Wstrząsa - przyznał w końcu były rzecznik. 

Skomentował też zachowanie posłów przy głosowaniu w sprawie in vitro. Jeśli ktoś mówi o sobie, że jest katolikiem, to powinien głosować zgodnie ze swoim sumieniem, a nie tak, jak mu mówi partia, do której należy. Ci, którzy zagłosowali zgodnie z sumieniem, grają w kościelnej drużynie - mówił. Jednocześnie nie zgodził się z Tomaszem Terlikowskim, że ci, którzy poparli tę ustawę zostali automatycznie ekskomunikowani. Nigdzie nie ma takiej oceny, ale ci posłowie powinni się zastanowić nad swoim sumieniem i nad tym, za kim oni są i za jakimi wartościami - podsumował.