Małgorzacie Kidawie-Błońskiej może być przykro - przyznaje rzeczniczka sztabu wyborczego PO Joanna Mucha. Marszałek Sejmu do tej pory nie ma pewności z jakiego miasta będzie startowała w wyborach do parlamentu. Prawdopodobnie będzie otwierała listę w Krakowie - zapowiedziała w Trójce Joanna Mucha. Przyznała jednak, że marszałek jest w niezręcznej sytuacji i może jej być przykro tak zupełnie normalnie, po ludzku. Szefowa sztabu PO zapewniła, że Kidawa-Błońska jest jednym z najcenniejszych zasobów jej partii jako osoba dobrze postrzegana, lubiana i doceniana. Dlatego Joanna Mucha ma nadzieję, że Platforma uzyska maksymalny wynik w regionie, z którego wystartuje marszałek.

Rzeczniczka sztabu Platformy wierzy, że jej partia odwróci trend i wygra październikowe wybory, tak jak Andrzej Duda, który nie będąc faworytem - zwyciężył w głosowaniu na prezydenta. W ten sposób skomentowała cytowane przez "Gazetę Wyborczą" słowa szefowej lubuskiej PO. Bożenna Bukiewicz miała powiedzieć na regionalnym zjeździe partii, że eksperci są niepotrzebni, skoro PO i tak przegra wybory. Tak komentowała nieumieszczenie na lubuskich listach trzech posłów-prawników. Byłyby to słowa niezwykle niefortunne - mówiła Joanna Mucha. Zapewniła, że taka postawa jest rzadka u członków PO.

W przyszłym tygodniu rada krajowa i zarząd Platformy Obywatelskiej mają ustalić kształt list wyborczych. Joanna Mucha zapowiedziała, że znajdą się na nich między innymi obecni ministrowie: sportu - Adam Korol i zdrowia - Marian Zembala. "Jedynką", ale nie wiadomo, w którym regionie ma być też wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski.