Jan Bury zauważa, że materiał z podsłuchów był już znany dwa lata temu, a obecne działania przeciwko niemu związane są ze zbliżającymi się wyborami. Nie mam sobie w tej sprawie nic do zarzucenia - podkreśla Bury.

Wcześniej portal TVN24.pl poinformował, że będzie kolejny wniosek o odebranie immunitetu Janowi Buremu. Według portalu, sprawa ma związek z aferą podkarpacką.

Prokuratura Apelacyjna w Katowicach zarzuca właścicielowi firmy Maante z Leżajska, wręczenie Buremu łapówki. Kwota może sięgać nawet kilkuset tysięcy złotych. Oprócz pieniędzy polityk PSL miał także otrzymać sztabkę złota. Pieniądze miały trafiać do Burego w transzach. Według portalu, miały to być dowody wdzięczności za załatwienie różnych spraw.

Według CBA i prokuratury, Jan Bury miał między innymi pomagać w załatwianiu kontraktów firmie z Leżajska z jednym z paliwowych koncernów. Biznesmen miał też zabiegać bezskutecznie o pomoc w załatwieniu córce zdobycie nominacji sędziowskiej. Bury od 2002 roku zasiada w Krajowej Radzie Sądowniczej.

Wniosek o uchylenie immunitetu Janowi Buremu ma być oparty nie tylko na informacjach z podsłuchów, ale też na zeznaniach świadków. Prokuratura na razie nie potwierdza, czy i kiedy wystąpi do marszałka Sejmu z wnioskiem w sprawie immunitetu.

Afera podkarpacka doprowadziła w 2013 roku do dymisji marszałka województwa podkarpackiego Mirosława K. i odejścia z ministerstwa infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza, szefa PO na Podkarpaciu. Dalsze śledztwo doprowadziło CBA do posła Jana Burego i jego kontaktów z miejscowymi biznesmenami. Prawdopodobnie w związku ze śledztwem na Podkarpaciu rozpoczęto podsłuchiwanie posła Burego i szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Decyzja miała związek z obsadzaniem stanowisk w tamtejszej delegaturze NIK. Kilka dni temu prokuratura, również z Katowic poinformowała, że w związku z aferą w NIK wystąpiła o odebranie Janowi Buremu immunitetu.