Wiceminister spraw zagranicznych powiedział, że Unia Europejska zgodziła się docelowo przyjąć 120 tysięcy uchodźców, a zdecydowano o rozdzieleniu 66 tysięcy osób. Około 5 tysięcy uchodźców ma trafić do Polski, oprócz zadeklarowanych wcześniej 2 tysięcy osób. Decyzja w sprawie pozostałych 54 tysięcy ma zostać podjęta przez kraje unijne za rok.

Trzaskowski zaznaczył, że w porozumieniu znalazły swoje odzwierciedlenie postulaty strony polskiej, w tym brak automatyzmu przy ustalaniu tak zwanych kwot, czyli liczby uchodźców, którzy mają trafić do poszczególnych krajów, a także wprowadzenie wzmożonej kontroli na granicach i przyjmowanie tylko tych osób, które uciekają przed wojną i zagrożeniem życia. Jak mówił wiceminister, w planie zawarty jest też mechanizm, umożliwiający wstrzymanie przez Polskę przyjmowania uchodźców w razie zaostrzenia sytuacji na Ukrainie.

Za porozumieniem opowiedziała się zdecydowana większość państw Unii Europejskiej, w tym Polska. Przeciw były Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia, a od głosu wstrzymała się Finlandia.

Rafał Trzaskowski wyjaśniał, że i tak nie było większości, by zablokować tę decyzję, dlatego Polska zdecydowała się podejść do sprawy konstruktywnie i negocjować swoje warunki. Czysty sprzeciw doprowadziłby do tego, że nie mielibyśmy wpływu na te decyzję, a i tak musielibyśmy przyjąć uchodźców, tak jak w przypadku choćby Słowacji i Czech - zaznaczył. Wiceminister zapewnił, że osoby, które trafią do naszego kraju, będą weryfikowane pod względem bezpieczeństwa, a Polska będzie miała prawo odmówić przyjęcia tych, co do których pojawią się jakiekolwiek wątpliwości. Dodał, że szczegóły całej strategii będą dyskutowane na jutrzejszym szczycie przywódców Unii Europejskiej.

Według Rafała Trzaskowskiego, pierwsi uchodźcy trafią do Polski w przyszłym roku, a cały proces ich przyjmowania potrwa 2 lata i na prośbę Polski będzie mógł zostać wydłużony o kolejny rok. Zapytany o weryfikację stwierdził, że to przybysze będą musieli sami udowodnić, że na przykład pochodzą z Syrii i uciekają z prześladowaniami. Potem zostaną zarejestrowani w specjalnych centrach weryfikacyjnych i sprawdzeni pod kątem bezpieczeństwa. Na pytanie co w przypadku, gdy dana osoba nie zgodzi się na przyjazd do Polski Trzaskowski odpowiedział, że wówczas nie będzie ona podlegała relokacji. Dodał, że europejski plan obejmuje tylko i wyłącznie osoby z Syrii i z Erytrei.