W wywiadzie dla "Polska The Times" deklaruje, że rozpoczyna ostatni etap swojego życia. - Będę sobie spokojnie mieszkał na wsi, bez kamer, pytań i tym podobnych - mówi.

Zastrzega przy tym, że jego wejście do polityki 18 lat temu nie było błędem, choć jak dodaje "był namolnym ambasadorem spraw śląskich, czasem radykalnym, ale tak trzeba było, żeby się przebić przez tę polityczną głupotę i ignorancję".

- Mnóstwo formalności jeszcze przede mną - hotel, biuro, tysiące pism, zanim w końcu pozwolą mi się rozstać z tą cholerną polityką. Ale pier…ę to. Ja już nie muszę - kwituje.