Pani premier przecenia nasze możliwości, bo my nie jesteśmy w stanie poruszyć całej Europy - odpowiadał na zarzuty PiS, że to po wypowiedziach polityków PO Unia wzięła się za Polskę. To zaniepokojenie jest w wielu stolicach i w wielu instytucjach unijnych. Część tych pytań jest uzasadniona - tłumaczył na antenie Radia ZET były wiceszef resortu spraw zagranicznych. Nasi partnerzy są zaniepokojeni tym, co Prawo i Sprawiedliwość wyprawia w Polsce i nie rozumiem, jak można przerzucać odpowiedzialność na opozycję. To nieporozumienie i odwracanie kota ogonem - dodał. Przypomniał też, że po wyborach samorządowych PiS skarżył się Unii Europejskiej na rząd. tedy niektórzy politycy PiS mówili o putinizacji. Używali tych właśnie słów. Nie bądźmy teraz hipokrytami - stwierdził.

Jego zdaniem, rząd doczekał się wezwania przez Brukselę do wytłumaczenia się ze swych działań, bo do tej pory gabinet Beaty Szydło nie odpowiadał na listy komisarzy. Komisja chce usłyszeć odpowiedź na swoje pytania, bo na razie dostawała tylko listy z pohukiwaniami w rodzaju tych, które słał minister Ziobro. Odwoływał się do wojny. W listach do Holendra. Grochem o ścianę! - krytykował Trzaskowski.

Uznał też, że pismo szefa resortu sprawiedliwości bardziej bowiem zaszkodzi, niż pomoże. Jak ktoś chce być twardy, ostry, czasem niegrzeczny, to niech to robi w cztery oczy. Nie przy kamerach, przed mikrofonami, wysyłając listy - ocenił. Tak bowiem, jak mówił, nie powinno się prowadzić polityki zagranicznej. Gdybym ja negocjował z Komisją Europejską, a moi ministrowie, moi koledzy wysyłali by tak obraźliwe listy, to naprawdę byłbym wściekły, że podminowują moją pozycję. No jak negocjować z Komisją, przedstawiać jej argumenty, kiedy ministrowie tego rządu piszą obraźliwe listy? No tak się nie prowadzi dyplomacji - ostro oceniał. 

Skrytykował też premier Beatę Szydło za sugestie, ze wiceszef KE, Frans Timmermans krytykuje Polskę, bo dostał medal od Bronisława Komorowskiego. Jego zdaniem, komisarz, choć bowiem surowo ocenia rzeczywistość, to jest przychylny Polsce. Jest mieszkańcem Bredy i pamięta dobrze, jak jego ojciec był noszony na rękach przez polskich żołnierzy. Jest bardzo zasłużony w tym, żeby czcić naszych żołnierzy, żołnierzy gen. Maczka, którzy wyzwalali Holandię. Był zawsze przychylny Polsce, natomiast też ostry. Ja sam się z nim spinałem kiedy dyskutowaliśmy o bardzo wielu kwestiach - podsumował.

Sugerował też prawdopodobny rozwój wydarzeń, jeśli Warszawa nie będzie współpracować z Brukselą. Jeżeli to wszystko zostanie zignorowane, to Komisja może wystąpić o to, żeby rozpocząć "procedurę nuklearną" i nałożyć sankcje. Ale tu najpierw będzie potrzeba 4/5 państw członkowskich, a potem jednomyślności państw członkowskich, poza państwem zainteresowanym – przedstawił możliwości instytucji unijnych. Jednocześnie przyznał, że cieszy się, że Polsce kary prawdopodobnie nie zagrożą. I bardzo dobrze, bo PO też by nie chciała, żeby nałożono na Polskę sankcje - przyznał.