Lech Wałęsa w styczniu zaproponował debatę pod auspicjami IPN, która miała raz na zawsze rozstrzygnąć sprawę oskarżeń o jego współpracę z SB. Instytut zgodził się na ten plan. Podejmując decyzję, Instytut kierował się wagą sprawy. Chciał doprowadzić do pierwszej publicznej dyskusji między prezydentem Lechem Wałęsą a historykami i publicystami, przede wszystkim dr. hab. Sławomirem Cenckiewiczem i dr. Piotrem Gontarczykiem – autorami wydanej w 2008 roku przez IPN podstawowej publikacji na ten temat, tj. książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii"- czytamy w komunikacie na stronie IPN.

Na debatę zaproszono bowiem jego zwolenników i przeciwników - wśród nich choćby Pawła Zyzaka czy Grzegorza Brauna. Wszyscy jej uczestnicy mieli dostać kopię dokumentów, związanych z Wałęsą. Najpierw miał przemawiać były prezydent, potem wypowiedzieć się mieli zaproszeni goście. Po przedstawieniu stanowiska każdego z uczestników, Lech Wałęsa miałby szansę odnieść się do zarzutów.

Nagle jednak były prezydent zmienił zdanie. Jak twierdzi IPN, w dniu dzisiejszym oświadczył, że odrzuca zaproponowaną przez IPN formułę debaty. W tej sytuacji spotkanie się nie odbędzie.

Jak tłumaczy się Wałęsa? Poprosiłem IPN, aby zorganizował spotkanie prowadzące do prawdy, ale z tego, co widać, nie da się. Zrobimy inaczej - napisał na blogu i stwierdził, że pozywa instytut do sądu, który ma rozstrzygnąć sprawę oskarżeń o agenturalną przeszłość. IPN w  moim przypadku sprawie rzekomej mojej współpracy z SB wyjaśnienia wykonał niewłaściwie, nieuczciwie, niedbale. Właściwie wykonał to na spreparowanych, przygotowanych materiałach przez SB. SB zniszczyło w moim przypadku blisko 100 opasłych tomów zostawiając przygotowanych fachowo kilka karteluszek - pisał były prezydent.

Jednocześnie IPN dopuścił nieodpowiedzialnych, niefachowych ludzi do wyciągania i publikowania kłamliwych oskarżeń i pomówień. Ci pracownicy państwowi łamiąc prawo i wyroki sądowe głosili publicznie wyroki odwrotne - atakował historyków. IPN opowiedział się po stronie manipulacji i kłamstw opracowanych i podrzuconych przez SB. Wobec tego IPN oddaję do sądu wierząc, że sąd zrobi to dokładniej, zawodowo, co może doprowadzi wreszcie do prawdy - podsumował.