W koalicji przeciwko Państwu Islamskiego w Syrii i w Iraku bierze udział ponad 60 krajów, w tym wszyscy członkowie NATO. Większość nie bierze jednak bezpośrednio udziału w nalotach na pozycje islamistów. Polska wspierała dotąd koalicję politycznie, a teraz ma włączyć się w konkretne działania. Zapowiedział to we środę w Brukseli szef resortu obrony Antoni Macierewicz.

Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski mówi, że Polska rozważa teraz konkretne propozycje, jakie złożyły Stany Zjednoczone i Francja. Jak podkreśla, wysłanie na miejsce polskich żołnierzy jest mało realne.

Jeśli chodzi o jakiś duży udział, na pewno go nie będzie. W tej chwili musimy strzec flanki wschodniej. Polski nie stać na to, żeby się poważnie tam zaangażowała, natomiast będzie to jakieś wsparcie sojusznicze - podkreślił Waszczykowski. Wcześniej Antoni Macierewicz mówił, że niewykluczone jest wsparcie logistyczne i wywiadowcze.

Stany Zjednoczone apelowały ostatnio do sojuszników z NATO oraz spoza Paktu, aby mocniej niż dotychczas zaangażowały się w walkę z Państwem Islamskim. Amerykański sekretarz obrony Ashton Carter mówił w Brukseli, że nie chodzi wyłącznie o udział w bombardowaniach. Wspólnota międzynarodowa może wspomagać także szkolenie irackiej armii a także prowadzić działania wspierające operacje wojskowe.

Tymczasem wczoraj w Monachium amerykański sekretarz stanu John Kerry ogłosił, że w ciągu tygodnia wejdzie w życie zawieszenie broni między siłami syryjskiej armii wspomaganej przez Rosjan a umiarkowaną opozycją. Chodzi o to, by umożliwić dostarczenie potrzebującym pomocy humanitarnej i wznowić negocjacje pokojowe w Genewie.

Polski minister spraw zagranicznych jest sceptyczny co do ogłoszonego właśnie zawieszenia broni w Syrii. Amerykański sekretarz stanu John Kerry poinformował w Monachium, że w ciągu tygodnia ma wejść w życie wstrzymanie ognia między siłami rządowej armii syryjskiej a grupami umiarkowanej opozycji. Chodzi o to, by umożliwić dostarczenie potrzebującym pomocy humanitarnej i wznowić negocjacje pokojowe w Genewie.

Minister Witold Waszczykowski, który jest w Monachium na dorocznej Konferencji Bezpieczeństwa, ocenia, że nie wszystkie strony konfliktu będą szanowały porozumienie. Zdaniem szefa MSZ, problemem jest tutaj Rosja.

Rosjanie wszystko robią, żeby przekonać nas, że tego porozumienia nie ma. Oni cały czas wzmacniają Asada i dają bezalternatywne rozwiązanie - albo jesteście z Asadem, albo przechodzicie na stronę państwa Daesh. A to nie jest rozwiązanie pokojowe - mówił szef polskiego MSZ.

Od czasu rozpoczęcia zawieszonych w tej chwili rozmów w Genewie Rosja częściej niż dotychczas bombarduje cele związane z umiarkowaną opozycją. Eksperci i zachodni politycy oceniają, że takie działania wzmacniają syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada. Sam Asad w wywiadzie dla AFP poinformował, że będzie walczył z „ugrupowaniami terrorystycznymi”, niezależnie od prowadzonych negocjacji pokojowych.

Syryjska wojna trwa już niemal pięć lat i kosztowała życie co najmniej 250 tysięcy osób. Ponad 10 milionów osób musiało opuścić swoje domy, z czego niemal 5 milionów uciekło za granicę - do Libanu, Jordanii, Turcji a część do Europy.