To rzeczywiście było ludobójstwo. Elita polskiego narodu została zgładzona, dlatego że to byli Polacy - powiedział Mariusz Błaszczak. - Ponad 21 tysięcy oficerów, funkcjonariuszy zostało zamordowanych strzałem w tył głowy. Pamiętamy o tych ofiarach, mimo że przez lata próbowano ukryć prawdę - dodał minister.

Podkreślił, że winni zbrodni nadal nie zostali, choćby symbolicznie, ukarani. - Życie dopisało jeszcze jedno tragiczne zdarzenie związane z ludobójstwem katyńskim - powiedział Błaszczak, nawiązując do katastrofy smoleńskiej, w której zginęła delegacja udająca się na obchody rocznicy katyńskiej. - Oni też polegli na służbie - zaznaczył.

Komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk podkreślił, że funkcjonariusze ginęli nie tylko w obozach, ale także tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej, podczas walk m.in. w Grodnie i we Lwowie. - Na wschodzie jest jeszcze bardzo wiele mogił polskich policjantów, które do chwili obecnej czekają na odkrycie i upamiętnienie - powiedział.

W uroczystościach pod obeliskiem Poległym Policjantom na dziedzińcu KGP wzięli udział także przedstawiciele wojska i innych służb mundurowych. Minister Błaszczak spotkał się z również z przedstawicielami Rodzin Katyńskich oraz Stowarzyszeń „Rodzina Policyjna 1939”.

Do zbrodni katyńskiej doszło po sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 r., kiedy do niewoli w ZSRR dostało się ok. 15 tys. oficerów. Decyzja o ich wymordowaniu - jako wrogów komunizmu i Związku Radzieckiego - zapadła na najwyższym szczeblu. Zgodnie z dekretem władz ZSRR, podpisanym przez Stalina 5 marca 1940 r., NKWD rozstrzelało wiosną tego roku ok. 22 tys. obywateli polskich, w tym 15 tys. oficerów, policjantów, funkcjonariuszy straży granicznej i służby więziennej. Zbrodnia wyszła na jaw 13 kwietnia 1943 r. Data ta jest obecnie symboliczną rocznicą zbrodni.