Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł odniósł się m.in. do pogłosek, że wkrótce przestanie pełnić swoją funkcję.

- Ja się nigdzie nie wybieram, ale oczywiście wszystko w rękach pani premier, bo to ona mnie tutaj zatrudniła - powiedział minister.

Jego zdaniem zaniedbania w służbie zdrowia "są ogromne".

- Gdyby to było takie proste, że można by było z dnia na dzień podjąć decyzję, która przełożyłaby się na przykład na krótszą kolejkę do poniedziałku, to pewnie moi poprzednicy już by to zrobili - wyjaśnił.

Dodał także, że jego resort "następuje niektórym na odciski".

W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia po prostu z odejściem od idei odpowiedzialności państwa za system ochrony zdrowia na rzecz samoregulacji rynkowej. W sytuacji, kiedy pieniądze, które są w tym systemie rynkowym są pieniędzmi publicznymi, dochodzi niestety też do patologii. Mam wrażenie, że niektórzy już się w tej chwili odzywają. Jak pan mówi, że mnie w mediach nie ma, to mam wrażenie, że już niedługo będę. I to w taki paskudny sposób na zasadzie szczypania mnie osobiście. Są ludzie, którzy zaczynają chodzić wokół mojej rodziny. Węszą w sposób, który jest paskudny - powiedział Radziwiłł.

Kto za tym stoi?

- Nie wiem do końca, albo może nie chcę o tym mówić. Natomiast wie pan, to jest przykre, to jest może nawet czasem budzi pewien rodzaj zagrożenia. Na przykład dobierają się do mojej żony, która jest architektem i która wykonała kilka razy jakieś zamówienie dla izb lekarskich, projekty aranżacji wnętrz i ktoś uznał, że to jest jakaś straszliwa patologia. Pewnie w taki sposób gdzieś to w jakimś momencie zostanie pokazane. To są bzdury. Nie mamy nic do ukrycia. Rzeczywiście moja żona ze swoim bratem ileś takich projektów wykonała, ale to nie są moje decyzje, to nie są środki publiczne. Pokazuje to po to, że to nie jest tak do końca, że my tylko w zaciszu gabinetu pracujemy, ale wokół wielu osób, które pracują tutaj chodzą ludzie, którzy chcą nam zrobić krzywdę taką, czy inną, podjudzają innych polityków przeciwko nam. Opinię publiczną też chcą obrócić w sposób, który zmieni sposób postrzegania. Te reformy, które przygotowujemy, one naprawdę są dla przeciętnego obywatela, a nie dla lobbystów, czy tych, którzy chcą się w biednym systemie służby zdrowia obłowić - dodał.

Minister zdrowia idzie na wojnę z palaczami? "Lepiej, żeby w Polsce nikt nie palił"

- Szykujemy poważną akcję, w której chcemy chronić Polaków przed dymem tytoniowym i postępować ta drogą, którą postępuje cały świat, żeby redukować to zagrożenie – ujawnił także na antenie RMF FM Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia.

Minister zaznaczył, że zmniejszenie liczby osób palących papierosy to zadanie, "które można zrobić z najlepszym skutkiem dla wszystkich”. - Albo nawet najlepiej, żeby nikt w Polsce nie palił stwierdził Radziwiłł i dodał, że wtedy umierałoby blisko o 100 tys. osób mniej, miliony by nie chorowały.