Wąsik odniósł się w ten sposób do informacji ujawnionych w zeszłym tygodniu w Sejmie przez koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Kamiński przedstawiając wyniki audytu w służbach specjalnych za lata 2007-15 mówił m.in., że zabrakło aktywności służb w wyjaśnieniu "jednej z najtragiczniejszych spraw dotyczących naszego kraju, sprawy okoliczności śmierci prezydenta RP i innych uczestników delegacji państwowej w Smoleńsku".

Skrajnym przykładem takiej postawy było zachowanie wobec obywatela Rosji, który 10 maja 2010 r. zgłosił się do polskiej ambasady w Moskwie. Osoba ta zadeklarowała chęć przekazania polskim służbom informacji dotyczących możliwości przeprowadzenia zamachu w Smoleńsku. Kierownictwo Agencji Wywiadu, nie dokonując żadnej weryfikacji, podjęło decyzję o nieodebraniu tych informacji i przekazaniu danych obywatela Rosji Rosyjskiej Federalnej Służbie Bezpieczeństwa - powiedział wówczas Kamiński. Wskazywał, że na podstawie zachowanych dokumentów ustalono, że "decyzję tę podjęto po pisemnej akceptacji dwóch byłych zastępców AW Marka Stępnia i Piotra Juszczaka".

Wąsik powiedział w TVP Info, że "jest pewny, iż prokurator przyjrzy się tej sprawie". Wszystkie materiały tej sprawy trafią do prok. Pasionka, który prowadzi szerokie postępowanie w sprawie Smoleńska (...); jestem przekonany, że prokurator wyciągnie z tego właściwe wnioski  - dodał.

Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej

W początkach kwietnia, po sześciu latach, śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej przejęła od zlikwidowanej prokuratury wojskowej Prokuratura Krajowa; sprawa trafiła do zespołu ośmiu prokuratorów. Na jego czele stanął zastępca prokuratora generalnego prok. Marek Pasionek, kierownikiem zespołu został prok. Marek Kuczyński, zaś w skład zespołu wszedł też m.in. dotychczasowy referent śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej ppłk Karol Kopczyk. Jednocześnie do PK przekazane zostały akta "będących w toku, zawieszonych i zakończonych postępowań" wyłączonych z głównego śledztwa lub z nim powiązanych.

Wąsik przypomniał, że śledztwo to dotyczy "zarówno przyczyn katastrofy, jak i tego, co się działo dookoła". Uważam, że państwo polskie zachowywało się w sposób przedziwny, bo nawet jeżeli ktokolwiek mógł podejrzewać, że będzie jakaś prowokacja, to gdyby nawet było pół procenta szans na to, że to nie jest prowokacja, to należało najpierw odebrać tę informację i wówczas ocenić (...), a tutaj nawet nie odebrano tej informacji - zaznaczył.

Kamiński mówił ponadto w Sejmie, że przykładem "ostentacyjnego braku zainteresowania" wyjaśnieniem sprawy katastrofy jest fakt, że ABW po 10 miesiącach przekazała prokuraturze zdjęcia satelitarne z miejsca katastrofy, otrzymane od amerykańskich służb specjalnych już dwa dni po katastrofie. Podkreślał też, że ABW nie przekazała również prokuraturze posiadanych informacji i dokumentów dotyczących remontu samolotu Tu-154, który miał miejsce - jak zaznaczał - kilka miesięcy przed katastrofą, w rosyjskich zakładach.

Były szef ABW Krzysztof Bondaryk komentując w czwartek w Radiu ZET te zarzuty uznał, że "te twierdzenia Mariusza Kamińskiego są obraźliwe dla wszystkich funkcjonariuszy ABW". Po katastrofie smoleńskiej ABW jako pierwsza włączyła się do wyjaśniania zachowań państwowych w tym obszarze - powiedział.

Gdyby było inaczej, nie doczekałbym się podziękowań od zastępcy szefa kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pana Jacka Sasina, za wspieranie kancelarii i za udział w wyjaśnianiu katastrofy - mówił Bondaryk, demonstrując prowadzącej rozmowę list Sasina z takimi podziękowaniami. Co do sprawy remontu samolotu Bondaryk wskazał, że te kwestie należą do innych służb, np. BOR.