Cel wizyty wiceszefa KE w Warszawie to rozmowy o możliwościach rozwiązania kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Dziś rano jadę do Polski. Po południu spotykam się z premier - poinformował Timmermans na Twitterze, potwierdzając nieoficjalne doniesienia z poniedziałkowego wieczoru.

Rzeczniczka KE Mina Andreewa poinformowała z kolei, że w Warszawie Timmermans zamierza kontynuować konstruktywny dialog i poszukiwać rozwiązań sporu o TK.

Wydaje się, że jesteśmy blisko porozumienia w znalezieniu rozwiązań dot. TK wychodzących naprzeciw oczekiwaniom ustrojowym i prawnym większości parlamentarnej i rządu, a zarazem spełniającym w najwyższym stopniu kryteria rządów prawa - powiedział wiceszef MSZ Konrad Szymański.

W poniedziałek upłynął termin, w którym Timmermans miał przyjąć opinię na temat praworządności w Polsce, chyba że do tego czasu nastąpiłby postęp, prowadzący do rozwiązania kryzysu konstytucyjnego oraz wyjaśnienia wątpliwości KE. Opinia nie została jednak przyjęta tego dnia, a Komisja Europejska poinformowała jedynie, że trwają konstruktywne rozmowy z polskimi władzami w nadziei na znalezienie rozwiązań.

Szef MSZ Witold Waszczykowski powiedział w poniedziałek, że liczy, iż rozmowy z Komisją doprowadzą do zbliżenia stanowisk. My przedstawiliśmy wiele kompromisowych rozwiązań (w sprawie sporu o TK - PAP) już w ubiegłym tygodniu i mam nadzieję, że one zostaną uwzględnione - powiedział minister dziennikarzom. O to nam chodziło, żeby pozwolono prowadzić dialog - dodał.

Od stycznia Komisja prowadzi wobec Polski procedurę ochrony państwa prawa. Jej rozpoczęcie KE uzasadniała sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego i nierespektowaniem jego wyroków. W ubiegłym tygodniu, po czterech miesiącach kontaktów z polskimi władzami, KE upoważniła wiceprzewodniczącego Timmermansa do przyjęcia do 23 maja opinii, podsumowującej te kontakty, chyba że do tego czasu zostaną podjęte działania zmierzające do rozwiązania kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Po przyjęciu opinii Polska miałaby dwa tygodnie na odpowiedź, a jeśli KE nadal miałaby zastrzeżenia do stanu praworządności w Polsce, mogłaby przyjąć zalecenia z terminami ich wdrożenia. Ostatni etap procedury to wniosek do Rady UE o stwierdzenie poważnego naruszenia wartości Unii, co może pociągnąć za sobą sankcje, w tym pozbawienie Polski głosu w Radzie UE.

Już komunikacie z ubiegłego tygodnia KE oceniła, że dopóki polski Trybunał Konstytucyjny nie jest w stanie całkowicie zagwarantować skutecznego procesu stwierdzania zgodności ustaw z Konstytucją, dopóty niemożliwa będzie skuteczna kontrola przestrzegania praw podstawowych w przyjmowanych aktach ustawodawczych.

Obecne zastrzeżenia KE dotyczą: mianowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i wykonywania wyroków TK w tej sprawie z 3 i 9 grudnia 2015 r.; nowelizacji ustawy o TK z 22 grudnia 2015 r., w tym poszanowania wyroku z 9 marca br. w sprawie konstytucyjności tej ustawy oraz innych wyroków, wydanych po tym dniu; skuteczności procesu stwierdzania zgodności z konstytucją nowych aktów prawnych przyjętych i wprowadzonych w życie w 2016 r., w tym nowej ustawy medialnej.

W odpowiedzi na komunikat z Brukseli w miniony piątek Szydło oświadczyła w Sejmie, że nikt poza państwem polskim nie może rozwiązać sporu dotyczącego TK. Polski rząd nigdy nie będzie ulegał żadnemu ultimatum. Polski rząd nigdy nie będzie pozwalał, by Polakom była narzucana wola kogokolwiek - powiedziała. Dodała, że to KE, nie Polska, ma problem z reputacją i autorytetem.