Konrad Piasecki, prowadzący rozmowę w RMF FM, spytał Jarosława Gowina, czy jako wicepremier "brał udział w podejmowaniu decyzji o wysłaniu polskich wojsk na Bliski Wschód?"

W tej chwili procedura jest inna. W tej chwili pan prezydent podejmuje decyzję na wniosek pani premier i ministra obrony narodowej - odpowiedział polityk.

Gowin przyznał, że podczas posiedzenia rządu decyzja o wysłaniu polskich żołnierzy na Bliski Wschód nie była dyskutowana.

Uważam, że wokół tego typu decyzji powinno być możliwie jak najwięcej milczenia wtedy, kiedy ta decyzja jest podejmowana - dodał.

Dopytywany o to, czy tak strategiczna decyzja nie powinna zostać przedyskutowana na forum rządu, czy też RBN, odpowiedział, że na pewno była wielokrotnie omawiana w 4 oczy czy 6 oczu między panem prezydentem, panią premier a ministrem obrony narodowej.

Mówię to wszystko nie po to, żeby się migać od odpowiedzialności. Jak pan się pewnie domyśla, ja jestem zwolennikiem tej decyzji - dodał Gowin.

Konrad Piasecki stwierdził w tym momencie, że jeśli sprawa wysłania polskich wojsk byłaby omawiana przez rząd, to polityk, biorąc pod uwagę deklaracje, jakie składał będąc kandydatem na szefa MON, musiałby być przeciw takiej decyzji.

Tylko panie redaktorze, ja wtedy składałem różne deklaracje - odpowiedział Gowin. Pierwsza moja deklaracja była taka, że trzeba wysłać żołnierzy - doprecyzował.

W tym studiu mówił pan, że by pan wysłał, ale nie jako kandydat na ministra obrony - dodał dziennikarz.

Tak, to prawda. Kiedy zostałem kandydatem na ministra obrony to sztab wyborczy zwrócił mi uwagę, że powinienem formułować opinie bardziej powściągliwe, toteż je formułowałem - odpowiedział wicepremier.

I czym prędzej powiedział pan wtedy: Zdecydowanie nie mam planu wysłania wojsk na Bliski Wschód. To jest dziś arena geopolitycznego starcia 2 mocarstw - USA i Rosji bez udziału wojsk NATO - przypomniał Konrad Piasecki.

I nie miałem takich planów. Ale jeżeli pan mnie pyta, jakie jest moje stanowisko i to powiedziałbym, strategiczne, to uważam, że problem Bliskiego Wschodu trzeba rozwiązać i trzeba rozwiązać tam na miejscu. Jeżeli tej beczki z prochem nie opanujemy, jeżeli nie wygasimy tam konfliktów to oni tutaj przyjdą - odpowiedział Jarosław Gowin.

Ja bym to nazwał - i to bez ironii - raczej wyważeniem. Co innego może powiedzieć "prywatnie" kandydat na posła, co innego, jak jest się bardzo prawdopodobnym kandydatem na ministra obrony narodowej. Tutaj trzeba się już kierować polską racją stanu. Chociażby dlatego, że wypowiedzi kandydata na ministra obrony narodowej są bardzo uważnie analizowane na świecie. Zarówno przez naszych politycznych partnerów, jak i np. przez terrorystów - ocenił polityk.