W sobotę minie pierwszy rok prezydentury Andrzeja Dudy. 6 sierpnia 2015 r. złożył on przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i tym samym rozpoczął pięcioletnią kadencję prezydencką.

Petru, pytany przez dziennikarzy w piątek o ocenę pierwszego roku prezydentury Dudy stwierdził, że był to "bardzo uległy rok"; dodał, że prezydent "nie pokazał ani razu niezłomności". To był rok, kiedy pokazał, że tak na prawdę jest osobą uzależnioną od prezesa PiS. To, co przeraża, to nie jest kwestia nawet tego, że on reprezentuje PiS, on po prostu nie ma własnego zdania i robi wszystko, do czego zmuszają go koledzy partyjni - podkreślił.

Jest takim prezydentem, jakby go nie było. Dużo chodzi na imprezy, robi zdjęcia, w tym akurat jest dobry, ale nie wiem, czy taka funkcja powinna nazywać się prezydencką - powiedział Petru.

Jego zdaniem pomiędzy prezydentem, a PiS nie ma cienia sporu, co - jak podkreślił - świadczy o "totalnej uległości" Dudy. Petru ocenił, że Duda "kłamał w kampanii, że na wszystko nas stać". Dzisiaj nam zgłasza ustawę dla frankowiczów, która jest taka, jak mówiłem: nie będzie pieniędzy na przewalutowanie, jedyne, co można zrobić, to spready - zaznaczył.

Przyznałby się po męsku i powiedział: tak, okłamałem, albo nie policzyłem, nie wiedziałem, nie byłem przygotowany do tego urzędu i przepraszam, to się więcej nie powtórzy - podsumował Petru

Według założeń projektu nowej tzw. ustawy frankowej banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem, a tym który w rzeczywistości pobrały, natomiast przewalutowanie kredytów walutowych ma być procesem dobrowolnym, rozłożonym w czasie, zależnym od zastosowanych w przyszłości działań regulacyjnych. W projekcie, który trafił już do Sejmu, ocenia się, że koszty zwrotu spreadów dla banków wyniosą 3,6-4,0 mld zł.