Planowo konferencja miała się rozpocząć o godz. 15, ale ostatecznie premier Beata Szydło pojawiła się dopiero przed godz. 17. W tym czasie dziennikarze nerwowo chodzili po sali konferencyjnej, rozmawiali i wymieniali ze sobą uwagi. A przede wszystkim rozglądali się. Krzysztof Skórzyński, reporter TVN za kotarą odkrył np. flagi z symbolami Unii Europejskiej.

 Na komentarz nie trzeba było długo czekać. Jedni pisali, że flagi "czekają na lepsze czasy" i że to trafna metafora, bo "patrzą nam na ręce, choć zza kotary", podczas gdy inni podnosili: Czyli PiS nie jest taki antyunijny. My byśmy je spalili.

W listopadzie ub.r. premier Beata Szydło zdecydowała, że tłem konferencji po posiedzeniach rządu będą wyłącznie flagi polskie, a nie - jak do tej pory – ustawione naprzemiennie flagi Polski i Unii Europejskiej. Dlaczego schowano unijne flagi? Jak wytłumaczyła Szydło, to flagi biało-czerwone są "najpiękniejsze". Zmianę odnotowały zagraniczne media. Pisano m.in. o symbolicznym geście, który ma podkreślać chłodniejszą relację z Brukselą. Źródło: Gazeta.pl