Prof. Jerzy Stępień uznał w "Kropce nad i" na antenie TVN24, że ostra krytyka TVP przez prof. Piotra Glińskiego to trafna diagnoza - nie podoba mu się bowiem atak publicznego nadawcy na organizacje pozarządowe. Uznał, że o ile nie oczekuje przeprosin od wicepremiera Glińskiego - tak jak ten przeprosił ostatnio działaczki NGO, to może powinny go i przeprosić TVP i osoby, które wypisywały o mnie bzdury. Przypomniał, że te organizacje są zakładane przez obywateli i rządowi nic do tego, jak działają. Trochę się obawiam planów rządu wobec NGO ze względu na to, co ten rząd wyprawia - mówił. Dodał, że nowa ustawa, dotycząca rozdziału pieniędzy nie jest zła, pytanie tylko w jakim celu i jak będzie stosowana.

Były prezes TK dużo ostrzej komentował za to to, co dzieje się wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jego zdaniem, w myśl nowych ustaw, prezydent wskaże sędziego z najdłuższym stażem w TK, który będzie kierował sądem konstytucyjnym do czasu wyboru nowego prezesa nie przejmując się tym, że istnieje umocowane w konstytucji stanowisko wiceprezesa Trybunału. Dodaje też, że po wyborze nowego prezesa zaczną się rzeczy niebywałe - PiS sugerował będzie sędziom, mianowanym przez PO by złożyli swój mandat i od razu przeszli w stan spoczynku. Jakie to jest cyniczne - dajemy wam od razu pieniądze, byśmy na wasze miejsce mogli powołać swoich - stwierdził. Zapowiedział więc, że on i jego koledzy będą apelować, by sędziowie nie zgodzili się na tę propozycję tylko bronili twierdzy do końca.

Jak uważa Stępień, ataki na NGO i to, co dzieje się wokół TK to rewolucja. Na początku był zamach stanu. Teraz następuje zmiana w systemie prawa, wymienia się ludzi w aparacie, działa nawet gilotyna - wyrzuca się ludzi z pracy - wyjaśnia. Stwierdził, że rewolucja wchodzi jednak w fazę nadgryzania swoich dzieci - dwaj prezesi spółek Skarbu Państwa zostali już zjedzeni, a teraz czekamy, co spotka wicepremiera Glińskiego. Do tego jest też przygotowywana ustawa o zgromadzeniach. Władza stara się zagarnąć jak najwięcej przestrzeni - cofa się dopiero po napotkaniu na przeszkodę, więc będą dalej inne dziwactwa wymyślane - zauważył. Boi się też prowokacji, podczas demonstracji działających już według nowego prawa. Ostrzega, że na koniec kraj pogrąży się w chaosie, a zmęczone społeczeństwo będzie wolało dyktatora. Sugeruje też, że to scenariusz, do którego dąży pewna grupa polityków.

 Dlatego też Stępień wzywa obywateli, by przeciwstawili się planom PiS. Ja wiem, że wolność zawdzięczamy robotnikom. Tylko, że oni nam teraz już jej nie obronią. Musimy sami jej bronić" - stwierdził. Zagrożenie dla naszego państwa jest olbrzymie i tylko społeczeństwo obywatelskie może coś w tej sprawie zrobić - podsumował.