Trzeba skończonego idioty, by porównywać sytuację w Aleppo z manifestacjami w Warszawie - mówił w "Kropce nad i" na antenie TVN24 europoseł PO i były komisarz ds budżetu Janusz Lewandowski. Tłumaczy, że nie porównywał Syrii do Polski, tylko wyjaśniał, że niefortunnie wybrano termin debaty o  Polsce w czasach zbrodni w Syrii czy w momencie, gdy europarlament szykuje się do wyboru nowego lidera. Każdy to zrozumie, poza mediami publicznymi - dodał.

Jego zdaniem, po tej wypowiedzi uruchomiono machinę hejtu. To kłamstewko wypowiedziano po to, by przykryć debatę, której sprawca ukrywa się na Żoliborzu. Jego bowiem zdaniem, to niezrozumienie obecnej sytuacji na świecie przez Jarosława Kaczyńskiego, który zamrożony jest w latach 20-30 poprzedniego stulecia prowadzi do konfliktów z Unią Europejską. Lewandowski przyznał jednak, że cenę za debaty o tym, co robi rząd płaci cała Polska, a nie tylko gabinet Beaty Szydło.

Polityk PO mocno też dogryzł szefowi polskiej dyplomacji, Witoldowi Waszczykowskiemu. Jego zdaniem, rząd bowiem nie prowadzi żadnej polityki zagranicznej. Próbuje nawet złamać wspólną politykę Unii Europejskiej wobec brexitu i samemu porozumieć się z Anglikami. Jedziemy jak łamistrajki na spotkanie w rocznicę konferencji w Teheranie, podczas której Anglia nas zdradziła - przypomina.

Lewandowski uważa też, że opozycja ma poważny problem z PiS. Oskarża partię rządzącą o niszczenie państwa. To nie zaborca, czy siły anarchistyczne niszczą instytucje państwowe, tylko PiS - stwierdził. Dlatego też wzywa do porozumienia wszystkich sił opozycyjnych na platformie ruchu obywatelskiego.