- Nie wiem jakie są jego plany, nikt nie wie w Polsce. On się nie kontaktuje z Polską, on nie informuje nas co zrobił przez ostatnie dwa lata jako przewodniczący Rady Europejskiej. Ja nie wiem, czy on kandyduje, czy on jest formalnie kandydatem, czy on będzie się ubiegał  - powiedział minister spraw zagranicznych w poniedziałek w radiowej Trójce.

Na pytanie, czy jemu zależałoby na takim kontakcie, Waszczykowski odpowiedział, że dla niego to jest oczywiste, że "człowiek, który reprezentuje Polskę na tak wysokim stanowisku w Unii Europejskiej, który ma dojście do wszystkich koronowanych głów świata, a przede wszystkim Europy, powinien czuć się lojalny wobec Polski".

- Przynajmniej informować - to po pierwsze. Po drugie promować Polaków w instytucjach europejskich, po trzecie promować interesy polskie w instytucjach europejskich. Ja tego nie widzę - powiedział szef MSZ.

Waszczykowski był też pytany, czy to, że sam mówił, iż Tusk "powinien być jak najdalej od Polski", oznacza, że tam gdzie jest teraz, to jest wystarczająco daleko, odpowiedział, że to są dwie kwestie.

- Jak daleko ma być od Polski - to jest jedna kwestia, która się łączy z polityką wewnętrzną, tutaj ja nie mam wpływu i nie to mnie interesuje. Jest pytanie, jak on ma się zachowywać na tym stanowisku, które dzisiaj zachowuje i być może będzie miał, jeśli się ta układanka polityczna w Europie ułoży korzystanie dla niego - powiedział szef MSZ.

Dopytywany, czy rząd zapraszał Tuska do kontaktu, na jakieś spotkanie, Waszczykowski odpowiedział: - Ale to nie rząd lansuje go na kandydata na drugą kadencję, tylko podobno on chce być, podobno, bo my tego nie wiemy. 

- No więc wypadałoby żeby urzędnik międzynarodowy bardzo wysokiego szczebla jednak kontaktował się z polskim rządem i przedstawił swoją koncepcję, wyraził jakąś wolę, że chce, czy nie chce. Bo my jesteśmy pytani, co my na temat Tuska, ale my nie wiemy co Tusk chce  - powiedział minister.

Dodał, że ostatnio Tusk krytykował polski rząd. - Sytuacja niewyobrażalna, żeby urzędnik międzynarodowy krytykował własny rząd, krytykował własną scenę polityczną  - powiedział Waszczkowski.

Parlament Europejski ma we wtorek wybrać nowego przewodniczącego. Swoich kandydatów zgłosiło siedem grup politycznych, jednak arytmetycznie największe szanse mają chadek Antonio Tajani oraz socjalista Gianni Pittella. Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska większości bezwzględnej w pierwszej z trzech rund rozstrzygnięcie nastąpi dopiero wieczorem w finałowym głosowaniu, do którego zakwalifikują się tylko dwie osoby z najwyższym poparciem.

Komentatorzy podkreślają, że wybór nowego szefa PE, ma znaczenie dla wyboru nowego szefa Rady Europejskiej: wybór chadeka na szefa PE zmniejszyłby szanse Tuska na reelekcję, bowiem oznaczałoby to, że szefostwo trzech unijnych instytucji: PE, KE i RE piastowaliby przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej. Na taki scenariusz nie chcą zgodzić się socjaliści, którzy stanowią drugą polityczną siłę w Brukseli.