"Z przykrością muszę zauważyć, że analizowany projekt nie ustanawia żadnych gwarancji dostępu do procedury rozpatrzenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej dla osób, które deklarują zamiar złożenia takiego wniosku podczas odprawy na przejściu granicznym. Stworzenie takich właśnie gwarancji uważam natomiast za konieczne, choćby z perspektywy sytuacji panującej na wschodniej granicy Polski" - wskazuje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Jego opinia rozprawia się z każdą propozycją zmian autorstwa MSWiA. Projekt nowelizacji ustawy przedstawiono do konsultacji rządowych i społecznych miesiąc temu; termin składania opinii minął 14 lutego. Do tej pory ich nie upubliczniono. DGP dotarł do kilku z nich, a te nie pozostawiają suchej nitki na nowelizacji promowanej przez resort Mariusza Błaszczaka i Urząd ds. Cudzoziemców (UdsC). Choć zmiana prawa jest potrzebna, to propozycje MSWiA budzą kontrowersje. Minister Błaszczak nie ukrywa, że nowelizacja ma na celu "przyspieszenie deportacji tych, którzy nielegalnie próbują wtargnąć do Polski". Takie ujęcie sprawy budzi opory.

RPO wskazuje kilka najpoważniejszych problemów. Choćby brak gwarancji, że wniosek cudzoziemca o przyznanie mu statusu uchodźcy zostanie w ogóle przyjęty na polskiej granicy. Już teraz są z tym problem. Organizacje pozarządowe od miesięcy alarmują - a DGP opisuje - że na przejściu w Terespolu straż graniczna nie wpuszcza do Polski cudzoziemców, głównie Czeczenów, mimo że ci proszą o ochronę międzynarodową. Straż odmawia im wjazdów, bo nie mają ważnych wiz, choć to wyłącznie do UdsC należy ocena, czy spełniają oni warunki, by otrzymać status uchodźcy. Nowelizacja może usankcjonować takie praktyki.

RPO nie podoba się też stosowanie detencji wobec cudzoziemców starających się o status uchodźcy. Nowelizacja zakłada, że obcokrajowiec, który będzie chciał ochrony, ale "nie będzie spełniał warunków wjazdu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej", trafi do zamkniętego ośrodka strzeżonego, czyli aresztu dla cudzoziemców, na 28 dni, a za zgodą sądu nawet na 60. Jeżeli w tym czasie wniosek nie zostanie rozpatrzony, szef UdsC będzie mógł - ale nie musiał - zwolnić cudzoziemca z detencji. Nowe prawo zawiesza detencję tylko wówczas, gdy zajdzie domniemanie, że cudzoziemiec był ofiarą tortur lub innego nieludzkiego lub poniżającego traktowania. W obecnej wersji ustawy wystarczy po prostu domniemanie bycia ofiarą przemocy.

Krytykowany jest też pomysł zastąpienia Rady ds. Uchodźców Radą ds. Cudzoziemców. Ma ona pełnić funkcję sądową jako instytucja odwoławcza od decyzji o nieprzyznaniu ochrony i wydaleniu cudzoziemca. Wątpliwości budzi propozycja, by Rada ds. Cudzoziemców, której członkowie będą powoływani przez premiera, zapewniała "niezależność, bezstronność i stałość".

Krytycznie do projektu podchodzi też rzecznik praw dziecka. Poważne zastrzeżenia budzi proponowane obligatoryjne orzekanie o zakazie ponownego wjazdu na terytorium RP i innych państw obszaru Schengen - tłumaczy. Według Marka Michalaka tego rodzaju rozwiązania mogłyby zostać uznane za niezgodne z art. 32 konstytucji RP, czyli zasadą równości wobec prawa. Byłoby karaniem cudzoziemca i jego dzieci za to, że skorzystał z przysługującego mu prawa i zwrócił się o udzielenie ochrony międzynarodowej w Polsce. Bo nawet jeśli urzędnicy uznają, że taka ochrona im nie przysługuje, każdy ma prawo się o nią starać. Jak pisze RPD, najliczniejszą grupę podmiotów tego rodzaju nieuzasadnionej kary administracyjnej stanowiłyby małoletnie dzieci.

Sąd Najwyższy zauważa, że nowelizacja może budzić wątpliwości co do zgodności z regulacjami zawartymi w unijnych dyrektywach. Najmocniej skupia się na kwestii listy państw bezpiecznych. Cudzoziemcy, którzy przyjadą z nich do Polski, mają mieć mniejsze szanse na ochronę. Na razie takiej listy nie ma, a MSWiA zapowiada jej przygotowanie w przyszłości. SN podkreśla, że należy się zastanowić, kto ją powinien przygotować. Według niego Sejm, a nie rząd. Sąd Najwyższy załącza też istniejący już unijny wykaz bezpiecznych krajów pochodzenia, na której znalazły się: Albania, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Kosowo, Macedonia i Serbia. Nie ma na niej za to Białorusi, Rosji ani Ukrainy, przez które zazwyczaj przybywają do Polski potencjalni uchodźcy.

Podobne argumenty krytyczne podnoszą organizacje pozarządowe, zwłaszcza Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Stowarzyszenie Interwencji Prawnej. To środowisko nazywa ustawę "antyochroną cudzoziemców". Nawet GIODO ma zastrzeżenia do projektu. Konkretnie do propozycji przekazywania komendantowi głównemu Straży Granicznej listy radców prawnych i adwokatów zatrudnionych przez organizacje pozarządowe chcące udzielać pomocy prawnej cudzoziemcom. Projekt nowelizacji nie precyzuje, po co i jakie konkretnie informacje należałoby przekazywać.

psav linki wyróżnione