On jest ofiarą tortur w Czeczenii, ona jest w 9 miesiącu ciąży, mają ze sobą jeszcze 4 dzieci, a na granicy koczują już 8 miesięcy. - wyjaśnia w programie "Polska i świat" wyemitowanym na antenie TVN24 Mikita Matsiushchankau z białoruskiej organizacji Human Constanta. Działaczka tłumaczy, że jedyną szansą na ich przetrwanie jest status uchodźcy w Polsce.
Mają do tego prawo, bo gdy tylko pojawili się na granicy, powinni zostać wpuszczeni, a ich sprawa przekazana Urzędowi ds. Cudzoziemców. Jednak, jak tłumaczy Marta Górczyńska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Straż Graniczna blokuje ich wjazd. Dlatego też obrońcy praw człowieka zwrócili się o pomoc do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Sędziowie nakazali wpuścić rodzinę do Polski, jednak nie ma pewności, że władze podejmą taką decyzję - już raz wyrok w sprawie innego uchodźcy zignorowano.
Straż Graniczna i MSWiA nie chcą wyjaśnić dziennikarzom TVN24 powodów odmowy wstępu. MSZ tłumaczy za to, że skoro uchodźcy nie zostali wpuszczeni, to nie są na terenie Polski więc wyrok nie obowiązuje. - odrzuca tezy resortu Marta Górczyńska.