Podczas wystąpienia w Sejmie minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński odniósł się do kwestii funkcjonowania systemów ostrzegania i ochrony ludności w kontekście niedawnych incydentów.
Dlaczego nie wysłano alertów RCB?
Cały czas padają pytania, dlaczego nie wysłano alertów RCB. To fachowcy w RCB decydują, jakiego narzędzia powiadomienia o niebezpieczeństwie mają użyć, bo wiedzą dokładnie, jaka jest dynamika wydarzenia. System syren alarmowych jest najszybszym sposobem informowania – podkreślił szef MSWiA.
Minister poinformował, że liczba cyfrowych urządzeń alarmowych wzrosła już czterokrotnie względem rządów PiS. Kierwiński poinformował również o przeznaczeniu 34 mld zł na ochronę ludności w ciągu najbliższych dwóch lat oraz o przygotowywanym kolejnym, pięcioletnim programie w tym zakresie.
Będzie jeden cyfrowy system
Trzy lata temu w skali kraju było około 2 tysięcy syren gotowych do uruchomienia w wersji cyfrowej. Wkrótce syreny alarmowe w Polsce zostaną zintegrowane w jeden cyfrowy system - powiedział.
Dodał, że dostęp do bezpiecznej łączności rządowej ma obecnie ponad 60 proc. komend policji i straży pożarnej. Docelowo system ma objąć wszystkie jednostki oraz 100 proc. terytorium kraju, m.in. dzięki rozwojowi łączności satelitarnej. Kierwiński przyznał, że procedury wymagają ciągłego doskonalenia.
Każda tego typu sytuacja i każdy incydent będzie powodował modyfikację procedur, w tym procedury SPO-13 – zadeklarował.
Odnosząc się do zarzutów opozycji dotyczących wysłania przez RCB alertu z linkiem do poradnika bezpieczeństwa w piątek rano, szef MSWiA oświadczył, że była to jego osobista decyzja. Niedługo po rozesłaniu alertu w niektórych mediach pojawiły się informacje o tym, że link do pobrania „Poradnika bezpieczeństwa” nie działa. Zapytana o to rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka zaprzeczyła, że to efekt awarii lub ataku hakerskiego.
Rolą odpowiedzialnej opozycji powinno być wzywanie do tego, aby podstawowe informacje o bezpieczeństwie trafiały do opinii publicznej – podsumował Kierwiński.
Rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną
W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia - poinformowało nad ranem Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Rakieta, która naruszyła w czwartek polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie, była rosyjską rakietą Ch-101, która może przenosić nawet głowice jądrowe - poinformował w czwartek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Jak dodał, nie wiadomo jeszcze, czy rakieta była wymierzona w Polskę intencjonalnie.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
