Wojsko przekazało, że w nocy środki radiolokacyjne systemu obrony powietrznej kraju obserwowały aktywność co najmniej kilkunastu pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą, które ze względu na kierunek lotu mogły stanowić potencjalne zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej.
Niezidentyfikowany obiekt nad Polską
O godz. 3.40 w naszej przestrzeni wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. W celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano dyżurny myśliwiec F-16. O godz. 3.46, przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. Załoga śmigłowca Mi-24 zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.
Bochenek: Kolejny raz rząd Tuska zawiódł
Do sytuacji na Lubelszczyźnie w czwartek odniósł się rzecznik PiS Rafał Bochenek. Jego zdaniem, "kolejny raz rząd (Donalda) Tuska zawiódł". Brak ostrzeżeń – alertów dla mieszkańców, brak informacji po zdarzeniu, co się wydarzyło - wielogodzinny stres i niepewność, brak reakcji systemów obrony przeciwlotniczej pomimo tego, że obiekt miał być w polskiej przestrzeni powietrznej aż przez 6 minut, od godz.: 3.40-3.46. Ranek mija... a rząd śpi – dodał
Szef klubu parlamentarnego PiS, były szef MON, Mariusz Błaszczak w nagraniu na X, domaga się od rządu odpowiedzi na pytanie, dlaczego w tej sytuacji nie użyto systemów obrony przeciwlotniczej i obiekt nie został zestrzelony. Błaszczak złożył w imieniu klubu wniosek o uzupełnienie porządku obrad Sejmu o informację Prezesa Rady Ministrów w sprawie wydarzeń na Lubelszczyźnie.
Czarnek: Trzy godziny czekano na informacje
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek na czwartkowym briefingu, podkreślił, że przez swoich krewnych z Lubelszczyzny obudzony został w przed godziną 4. Jak dodał, "trzy godziny czekano na jakiekolwiek informacje na temat tego, co się stało". Podał, że był i jest w kontakcie ze starostą Biłgorajskim Andrzejem Szarlipem i od niego dowiedział się o leju na pograniczu powiatu biłgorajskiego i lubelskiego. Czekamy na transparentne informacje – powiedział. Podkreślił, że tego rodzaju dane powinny być "natychmiast". Prosimy o szybkie wyjaśnienia tego, co się stało: co wleciało, skąd wleciało, kto wysłał to, co wleciało, skąd ten "potężny huk" jak mówią mieszkańcy tamtych ziem i z tym wszystkim dalej – podkreślił Czarnek.
Müller: Chaos na Lubelszczyźnie
Do wydarzeń na Lubelszczyźnie odniósł się również europoseł i członek stowarzyszenia Rozwój Plus Piotr Müller. "Nadal nie ma szerokich systemów powiadamiania przed niebezpieczeństwem! Chaos na Lubelszczyźnie" – napisał na X. Jak zaznaczył, dla zwiększenia bezpieczeństwa w Polsce, trzeba wdrożyć system mAlert w aplikacji mObywatel, który – jak przypomniał – zaproponowali kilka miesięcy temu politycy związani z Rozwojem Plus Janusz Cieszyński i europoseł Michał Dworczyk, związani wówczas z Prawem i Sprawiedliwością.
Müller zaznaczył, że rozwiązania, których wdrożenia – jak napisał – domaga się klub parlamentarny Rozwój Plus to m.in. błyskawiczny push w aplikacji bezpośrednio na telefon; precyzyjne ostrzeżenie dopasowane do lokalizacji i jasna instrukcja krok po kroku, jak się zachować. Europoseł przypomniał, że one "od miesięcy" leżą w szufladzie i zaapelował do premiera i szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, "by wdrażali „sprawdzone pomysły, zamiast je ignorować!".
Europosłowi Kierwiński odpowiedział na platformie X. "Napisał rzecznik rządu który: 1. likwidował obronę cywilna i ochronę ludności, 2. pozostawił zgliszcza w systemie łączności służb i systemie powiadamiania ostrzegawczego, 3. chciał likwidować RCB. W PiS czy poza PiS – taki sam cynizm, takie same politykierstwo" – stwierdził minister.
Płaczek: Przecież to jest jakaś parodia
Szef klubu Konfederacji Grzegorz Płaczek, odnosząc się do czwartkowych wydarzeń, wskazał na X, że minister obrony z premierem twierdzą, że nad wszystkim panowali, ale – jak napisał: "Panowie – na miły Bóg! Przez 6 minut nad głowami Polaków (w linii prostej w odległości około 60 kilometrów od najbliższego odcinka polsko-ukraińskiej granicy) leciał najprawdopodobniej pocisk, który ostatecznie spadł niezestrzelony – na szczęście nikogo nie zabijając". "Mógł trafić w jakieś miasto. Panowaliście nad wszystkim, tak? Przecież to jest jakaś parodia" – podkreślił.
Tusk: Wszystko wskazuje, że to Rosja
W czwartek rano na Lubelszczyznę udał się premier Donald Tusk, który zwołał zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON, szefa MSWiA i odpowiednich służb, które "od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach".
Podczas posiedzenia zespołu premier podał, że jak na razie wszystko wskazuje na to, że w polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk CH101. Tusk oświadczył też, że wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku gdyby kontynuował on lot. Szef rządu powiedział, iż "nie było bezpośredniego zagrożenia, w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym" i że wedle pierwszych informacji, odpowiednie służby zadziałały "bardzo szybko".
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał, że schemat działania, który został przyjęty, sprawdził się raz kolejny. Zaznaczył, że wszystkie służby są zintegrowane – zarówno siły zbrojne, jak i policja, straż pożarna oraz służby wywiadowcze.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych zaznaczyło, że "na bieżąco przekazywało informacje o możliwym zagrożeniu właściwym służbom oraz odpowiednim ośrodkom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i zarządzanie kryzysowe" oraz, że "utrzymywano stałą wymianę informacji, umożliwiającą skoordynowane reagowanie na rozwój sytuacji". Z powodu rosyjskich ataków lotniczych na Ukrainę w Lublinie oraz w kilku innych rejonach województwa lubelskiego uruchomiono syreny alarmowe.
Lubelska policja informowała, że w czwartek rano otrzymała zgłoszenie o potężnym huku, który słychać było w powiecie biłgorajskim między miejscowościami Tarnawa Kolonia a Biskupice. "Po godz. 5.00 policjanci pomiędzy m. Tarnawa Kolonia a m. Tokary na polu w odległości około 2 km od zabudowań ujawnili lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu" – przekazała policja. Rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP kpt. Tomasz Stachyra przekazał PAP, że strażacy zabezpieczają krater o średnicy ok. 10 m. O zdarzeniu powiadomiono służby, w tym Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Prokuraturę Okręgową w Lublinie.
W związku z ujawnieniem niezidentyfikowanego obiektu, który spadł w pobliżu wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzi na miejscu czynności. Jak podano, miejsce zostało sprawdzone przez służby pod kątem zagrożeń pirotechnicznych i radiacyjnych; teren jest bezpieczny. Czynności śledcze na miejscu zdarzenia prokuratorzy wykonują przy udziale biegłego specjalisty.
Szef BBN Bartosz Grodecki informował rano, że prezydent Karol Nawrocki na bieżąco otrzymuje informacje o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej i jest w kontakcie z premierem i szefem MON.
W nocy ze środy na czwartek w stolicy Ukrainy, Kijowie, słychać było syreny alarmowe i odgłosy wybuchów – informowała w nocy agencja Reuters, powołując się na relacje naocznych świadków. Mer Lwowa Andrij Sadowy przekazał w czwartek, że około 20 osób zostało rannych w wyniku ataku rakietowego Rosji na miasto. Akcja ratunkowa ciągle trwa; pod gruzami nadal mogą być ludzie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł w środę wieczorem, że najbliższej nocy z dużym prawdopodobieństwem może dojść do zmasowanego ataku sił rosyjskich.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.
