GRZEGORZ OSIECKI: Jakie pan widzi szanse dla Jacka Saryusz-Wolskiego?

WITOLD WASZCZYKOWSKI: Duże, bo jest jedynym kandydatem.

Tusk nie jest kandydatem?

Nie. Nikt go nie zgłosił.

Prezydencja maltańska nie zapyta o odnowienie mandatu szefa Rady Europejskiej?

Nie mają podstaw go zgłaszać, bo do tej pory nie zgłosiło go żadne państwo.

Są państwa, które udzielają mu poparcia.

Kto go popiera?

Choćby François Hollande.

Ale czy go zgłosił formalnie? To są publicystyczne poparcia. Formalnego zgłoszenia dokonaliśmy tylko my. Nikt żadną notą czy na oficjalnym spotkaniu nie przedstawił Tuska jako kandydata na drugą kadencję.

Poprzednio został zgłoszony przez polski rząd?

Ne wiem. To się działo za kulisami. Tusk do końca obiecywał, że nie interesuje go żadne zagraniczne stanowisko, tylko premierostwo, i nagle zwinął się i uciekł. Procedura była nieformalna, toczyły się zakulisowe rozgrywki. My chcemy to zrobić formalnie. Dlatego przedstawiliśmy notą dyplomatyczną kandydata. I nie jest to Tusk.

Jakie zalety kandydata podkreśla rząd w nocie?

Merytoryczność. To człowiek, który od 40 lat zajmuje się problematyką unijną. Od kilkunastu jest deputowanym do Parlamentu Europejskiego. Pełnił w nim funkcję wiceszefa i szefa komisji spraw zagranicznych. Był członkiem EPP, największej partii europejskiej. I najważniejsze: to kandydat dający rękojmię bezstronności, który jeśli będzie sprawował urząd międzynarodowy, zajmie się sprawami międzynarodowymi, a nie wtrącaniem w wewnętrzne sprawy państwa, które go wystawiło. Ta zasada jest łamana przez Tuska. On jest liderem totalnej opozycji wobec własnego rządu.

Jakie są jeszcze zarzuty wobec niego?

Za jego kadencji doszło do dwóch kryzysów w UE. To jest brexit, Wielka Brytania zdecydowała się opuścić UE i nie było żadnej reakcji biurokracji europejskiej, w tym Tuska. Nie prowadził żadnej kampanii, by zachęcić Brytyjczyków do pozostania. Nieudolnie zachowywał się także w trakcie kryzysu migracyjnego. Nie potrafił zaproponować rozwiązania, które by ten kryzys rozładowało.

Nie ma go do tej pory.

Bo nałożyło się wiele błędów innych polityków, ale on jest od tego, by proponować. Zna pan jakąś jego propozycję, by cokolwiek rozwiązać w Europie?

Stanowisko szefa Rady Europejskiej to funkcja lidera czy raczej przewodniczącego i uzgadniającego stanowiska międzyrządowe?

Van Rompuy proponował różne rozwiązania. Szef Rady ma możliwości docierania do wszystkich przywódców i jest oczekiwanie, że nie tylko będzie organizował spotkania Rady Europejskiej, ale także proponował rozwiązania, które mogą być przyjęte lub nie. W jego przypadku mieliśmy do czynienia z dwoma latami bierności.

Jaki jest plan rządu na zdobycie poparcia dla Saryusz-Wolskiego?

Jest jedynym kandydatem.

A mamy kogoś, kto poprze jego kandydaturę?

To się okaże w trakcie szczytu. Węgrzy uznali, że wskazówka państwa członkowskiego jest dla nich główną wytyczną i będą wspierać. Stanowisko reszty poznamy w czwartek. Pokażemy kandydata. Będziemy chcieli, by miał możliwość zaprezentowania siebie Radzie i na jakiejś konferencji prasowej. Jest formalnym kandydatem, chcielibyśmy, by był poważnie brany pod uwagę.

Chcecie sformalizować wybór przewodniczącego RE?

Tak. Wprowadzamy przejrzyste reguły. Kilka dni temu zaproponowaliśmy kandydata oficjalną notą prezydencji maltańskiej i ona ma obowiązek go przedstawić. Ma być wzięty pod uwagę. Koniec, kropka.

Co ważniejsze: utrącić Tuska czy przeforsować Saryusza?

Ważne, by jedyny zgłoszony oficjalnie polski kandydat Jacek Saryusz-Wolski zajął to stanowisko. Tusk nie jest naszym kandydatem.

A czyim?

Niczyim. Nikt go nie zgłosił.

Ale jego kandydaturę popiera kilka państw.

A skąd pan to wie.

Z deklaracji szefów rządów.

Gdzie były te deklaracje? Na jakim oficjalnym unijnym forum zostały złożone? Bądźmy poważni. Nie opierajmy się na gazetowych oświadczeniach czy pokątnych wystąpieniach. Siedziałem trzy dni w Brukseli. Na żadnym spotkaniu nie padła inna kandydatura. Tylko Jacek Saryusz-Wolski. Nikt innego kandydata nie zgłosił.

Nawet gdy Polskę poprą Węgry, to nadal do większości kwalifikowanej potrzebnej do przeforsowania Wolskiego dużo brakuje.

Jest jedynym kandydatem i jeśli go odrzucą, pojawi się nowy kandydat.

To o to chodzi?

Nam chodzi o to, by jego wybrano.

Ale czy z naszego punktu widzenia nie jest gorszym wariantem mieć szefa Rady z innego kraju niż by tę funkcję nadal pełnił Tusk?

Mamy naszego kandydata. Jest w grze i gramy o niego. Na razie nie rozważamy nikogo innego. Jak będzie odrzucony, będziemy zastanawiać się nad innymi opcjami.

To jakie w takim przypadku będą dopuszczalne dla nas opcje?

Nie mam potrzeby spekulować na ten temat. Dziś rozmawiamy o jednym kandydacie, który jest zgłoszony przez Polskę.

A jeśli zostanie odrzucony, to Tusk jest dopuszczalnym kandydatem.

To wtedy pan zadzwoni i będziemy rozmawiać o innych opcjach. Dziś rozmawiamy o jedynym kandydacie: Jacku Saryusz-Wolskim.