W sobotę na konferencji prasowej PO były szef MON i poseł PO Tomasz Siemoniak był pytany o to, czy jest dumny z premier Beaty Szydło. Było to nawiązanie do słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który witając na lotnisku w Warszawie wracającą ze szczytu w Brukseli Beatę Szydło, powiedział "jesteśmy dumni z naszej premier".

Zupełnie nie, mam poczucie wstydu, powiększone jeszcze obserwacją wczorajszej "imprezy" - oświadczył Siemoniak. - Wydawało się, że politycy PiS-u powinni schować się do mysiej dziury po kompromitacji w Brukseli, a tymczasem przypomniały się czasy PRL-u i to głębokiego - ocenił powitanie premier Beaty Szydło na lotnisku z udziałem ministrów i parlamentarzystów.

(Premier Beata Szydło) ewidentnie wróciła na tarczy, bez sukcesu, wprowadzając też opinię publiczną w błąd, że nie podpisze konkluzji i szczyt jest nieważny - dodał poseł PO.

Nie dość, że to była porażka, to jeszcze w fatalnym stylu to się wszystko odbyło. Miejmy nadzieję, że przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i inni przywódcy europejscy podadzą rękę w tej trudnej sytuacji i Polska nie ucierpi, ale rzeczywiście były to fatalne dni, bo to się wszystko odbyło i w fatalnym stylu, i w takim duchu, w jakim w Unii Europejskiej nigdy spraw nie rozstrzygano - mówił Siemoniak.

Zdaniem Siemoniaka, premier Beata Szydło jest w bardzo trudnym momencie swojego premierostwa. W jego opinii, premier nie jest poważnie traktowana przez innych przywódców, ale jak "ktoś, kto wykonuje cudze dyspozycje, polecenia".

Myślę, że od dobrego zapisania się w historii polskiej polityki dzieli ją bardzo dużo - ocenił poseł. - Te ostatnie dni pokazały, że jest politykiem całkowicie zależnym - dodał Siemoniak. Podkreślił, że w sprawie braku poparcia dla Donalda Tuska decyzję podjęła nie premier Beata Szydło, tylko "komitet polityczny PiS".

Nawet nikt nie dba o pozory, że premier o czymkolwiek decyduje w naszym kraju - oświadczył.

Poseł PO odniósł się też do słów Jarosława Kaczyńskiego, wypowiedzianych podczas wczorajszej miesięcznicy smoleńskiej o tym, że "ta furia, ta nienawiść, ta 'Oda do radości' grana w imię nienawiści (...) jest tylko dowodem tego, jak bardzo boją się ci, którzy uczynili tyle złego Polsce i którzy dzisiaj próbują przejść do nowej ofensywy".

"Furia i nienawiść" - to rozumiem, że (prezes PiS Jarosław Kaczyński) mówił o sobie - ocenił Siemoniak. W jego przekonaniu, słowa prezesa PiS wypowiadana przy okazji kolejnych miesięcznic smoleńskich, naruszają pamięć ofiar i powagę "największej tragedii ostatnich lat", a także jest robieniem polityki.

Bardzo nad tym ubolewam, bo wolimy pamiętać o tej katastrofie w zupełnie innych kategoriach, niż w kategoriach bieżącej polityki i języka nienawiści, którego bez przerwy prezes Kaczyński używa - oświadczył.

Były szef MON pytany na sobotniej konferencji o to, kto będzie kandydatem na premiera, którego PO przedstawi we wniosku o wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło, odpowiedział, że w ciągu najbliższych dni nazwisko kandydata będzie przedstawione. - Potrzeba kilku dni, mamy kilka bardzo poważnych pomysłów w tej sprawie - poinformował.