"Wykonaliśmy wiele prac. Część prac jest zakończonych, część bardzo zaawansowanych, będziemy również mówić o naszych planach" - powiedział Berczyński w krótkim oświadczeniu dla mediów. Jak zaznaczył "wszystko to będzie przedstawione w poniedziałek".

Dodał, że celem komisji nie jest szukanie winnych. - Nie mamy żadnych założeń. Celem naszej komisji jest znalezienie przyczyn tej katastrofy tak, żeby taka tragedia nigdy więcej się nie powtórzyła - podkreślił.

Szef MON Antoni Macierewicz przed miesiącem w wywiadzie zapowiedział, że podkomisja wkrótce przedstawi swoje dotychczasowe ustalenia. Mówił wtedy, że analizy i dowody zebrane przez podkomisję, to "uzupełnienie, rozszerzenie i pogłębienie materiału dowodowego", który od 10 kwietnia 2010 r. był zbierany przez naukowców z konferencji smoleńskich, ekspertów zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej (Macierewicz kierował nim w latach 2010-15) i badaczy zagranicznych. Zdaniem szefa MON wiele danych było ukrywanych przez poprzednią komisję, która katastrofę smoleńską badała w latach 2010-11 pod przewodnictwem ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera.

Jak mówił Macierewicz, to nie są tylko nowe dowody, lecz w większości jest to podsumowanie materiału, "który był znany, lecz który nie był eksponowany, bądź był ukrywany, bądź minimalizowany, ale oczywiście są też istotne elementy zupełnie nowe". Dodał, że jest to wynik analiz i przeprowadzonych eksperymentów, chociaż nie podał wówczas przykładów.

Szef MON powołał podkomisję na początku lutego 2016 r. W marcu rozpoczęła ona pracę. Jedyna do tej pory konferencja prasowa podkomisji (bez możliwości zadawania pytań) odbyła się w połowie października 2016 r. Kilka dni później jej członkowie zaprezentowali dotychczasowe ustalenia na posiedzeniu sejmowej komisji obrony.