Jak podała w poniedziałek Prokuratura Krajowa, dwaj rosyjscy kontrolerzy są podejrzani o "umyślne sprowadzenie katastrofy" z 10 kwietnia 2010 r., zarzut pomocnictwa do tego ma trzeci Rosjanin obecny wtedy w wieży kontroli lotów. Dotychczas jeden z kontrolerów był podejrzany o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy, a drugi - o jej nieumyślne spowodowanie.
- dodał Marek Pasionek.
Jak podkreślił,
- tłumaczył Pasionek (grozi za to kara pozbawienia wolności od lat 2 do 12 - PAP).
Jak dodał, , a doszła do tego jeszcze właśnie awaria sprzętu w wieży kontrolnej lotów.
Zmiana zarzutów i postawienie ich kolejnej osobie jest efektem analizy nagrań z wieży kontroli lotów w Smoleńsku i nagrań rozmów kontrolerów z pilotami zapisanymi też przez rejestrator na pokładzie tupolewa. Jak poinformował prokurator Pasionek, dzięki pracy ekspertów z Biura Badań Kryminalistycznych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego udało się odczytać dodatkowe zdania i słowa oraz przypisać poszczególne wypowiedzi konkretnym osobom.
- wyjaśnia prokurator Pasionek.
Zarzut pomocnictwa w sprowadzeniu katastrofy prokuratura chce postawić osobie nadzorującej w wieży kontrolerów Pawła P. i Wiktora R. Chodzi o płk. Nikołaja K., byłego dowódcę lotniska w Smoleńsku. Jak powiedział prok. Pasionek, dowody wskazują, że jeden z kontrolerów - pełniący funkcję kierownika lotów - działał pod jego wpływem. - dodał.
Prokuratura wystąpiła do Rosji o przedstawienie podejrzanym zarzutów i ich przesłuchanie w obecności śledczych z Polski. - mówi prok. Pasionek.
Przyznał jednocześnie, że większość wniosków o pomoc kierowanych do Rosji spotyka się z odmową. - zaznaczył. W lutym 2016 r. Rosja odmówiła Polsce wykonania czynności związanych z przedstawieniem zarzutów wobec P. i R. - jako "niepodlegających wykonaniu".