Jak pisze "Rzeczpospolita" mitem jest twierdzenie, że rząd PiS nigdy nie zgadzał się na relokacje. W trzecim sprawozdaniu KE (maj 2016 r.) czytamy bowiem, że 16 grudnia 2015 roku, gdy dział już rząd Beaty Szydło, Polska złożyła zobowiązanie do przyjęcia 73 osób przebywających w obozach w Grecji.

Nieprawdziwe jest twierdzenie, że Polska nie miała prawa wyboru osób, które miała przyjąć w ramach relokacji - pisze dziennik.

Z unijnych dokumentów wynika, że można było określić preferencje. W sprawozdaniu jedenastym KE o postępach w relokacji i przesiedleniach (kwiecień 2017 r.) czytamy, że „w przypadku niektórych państw członkowskich procedura dopasowywania stała się uciążliwa i czasochłonna, ponieważ wyraziły one bardzo ograniczające preferencje (np. tylko samotne matki z dziećmi), czasami preferencje negatywne (np. nie samotni mężczyźni, nie obywatele Erytrei) lub przedstawiły dodatkowe wymagania, np. listy konkretnych osób wyselekcjonowanych przez organizacje pozarządowe z danego państwa członkowskiego działające we Włoszech lub w Grecji". Takie listy przedstawiła np. Hiszpania. Z kolei Bułgaria odmawia przyjmowania obywateli Erytrei. Ograniczone preferencje przedstawiły też Słowacja, Litwa, Francja (w odniesieniu do relokowanych z Włoch), a nawet Niemcy.

Polska z prawa tego dotychczas nie skorzystała, mimo że KE zachęca „państwa członkowskie do wskazywania sektorów gospodarczych, w których istnieją niedobory na rynku pracy".