Są to m.in.: Przemysław Myszakowski – zastępca dyrektora departamentu spraw obywatelskich KPRM, Artur Noworyta – zastępca dyrektora w Ministerstwie Sprawiedliwości, a także policjanci, w tym np. Jerzy Kokot i Dariusz Kokornaczyk.

O tych ostatnich Kempa rozmawiać nie chce, a na pytanie "Gazety Wyborczej" odpowiada SMS-ami, w tym np. "Nie pozwolę zaszczuć siebie i swojej rodziny".

Minister wydaje też oświadczenie, w którym pisze: "Jerzy Kokot i Dariusz Kokornaczyk nie są w kręgu moich znajomych (...), nie śledziłam ich kariery zawodowej w strukturach dolnośląskiej policji”. Tymczasem "kilku wrocławskich policjantów opowiedziało >Wyborczej<, że wicekomendant Kokot chwalił się poparciem Kempy. Miał też mówić, że z wpływową minister przyjaźni się jego żona Renata, dyrektorka gimnazjum w Dziadowej Kłodzie, wsi pod Sycowem". Renata Kokot zaprzecza, podobnie jak Jerzy Kokot.

Beata Kempa ma także znać część żon tamtejszych policjantów, w tym np. komendanta Artura Starmacha. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", ma się nawet u niej strzyc – ta prowadzi w mieście popularny salon fryzjerski. . "Proszę mnie nie nękać (...), widzę, że nie ma pan na celu ustalenia faktów, a ich kreowanie" – komentuje Beata Kempa.