Kempa w TVN 24 odniosła się do wniosku Platformy Obywatelskiej, która chce powołania w Sejmie komisji śledczej. Zadaniem komisji miałoby być zbadanie okoliczności zatrzymania i późniejszej śmierci Igora Stachowiaka.
Kempa była pytana o słowa byłego ministra sprawiedliwości Borysa Budki, że trzeba zbadać też, czy szefowa KPRM miała jakikolwiek wpływ na awans zawodowy dwóch funkcjonariuszy zdymisjonowanych po materiale TVN24 - pochodzących z Sycowa na Dolnym Śląsku, czyli rodzinnej miejscowości Beaty Kempy, komendanta miejskiego policji we Wrocławiu Dariusza Kokornaczyka i jego I zastępcy Jerzego Kokota. - oświadczyła minister.
- zapowiedziała.
Kempa zapewniła także, że nie miała wiedzy, że pewne osoby z jej miasta piastują konkretne stanowiska. - - dodała.
Szefowa kancelarii podkreśliła, że jeśli zdymisjonowani funkcjonariusze robili karierę - "a musieli przez jakieś lata robić karierę, żeby z małego miasta przejść do służby w dużym mieście, jakim jest Wrocław" - to robili ją za czasów Platformy Obywatelskiej. - - zaznaczyła.
Pytanie Budki Kempa określiła jako "niedorzeczne" i poprosiła, by takich nie zadawać, ponieważ są "brutalnym atakiem politycznym". - - podkreśliła.
Cała sprawa dot. Igora Stachowiaka zdaniem Beaty Kempy jest "bardzo poważna i należy ją dogłębnie wyjaśnić". - - powiedziała.
- zaznaczyła Kempa.
- - dodała.
Pytana o to, czy nastąpi dymisja wiceministra Zielińskiego, który jest odpowiedzialny za nadzór nad policją, Kempa odpowiedziała, że zanim zostaną podjęte jakiekolwiek decyzje polityczne, najpierw musi odbyć się debata sejmowa. Taką debatę zaplanowano na środę, jednak - jak zaznaczyła minister - nie stało się to na wniosek "histerii opozycji".
-- dodała szefowa KPRM.
25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 r. na wrocławskim rynku; policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat mężczyzna stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Według pierwszej opinii lekarza, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.
TVN24 wyemitował w sobotę drastyczne materiały, do których dotarł, a które zostały zarejestrowane na Komisariacie Policji Wrocław-Stare Miasto przy ul. Trzemeskiej tuż przed śmiercią Igora Stachowiaka. Z materiału wynikało, że wobec zatrzymanego kilkakrotnie użyto paralizatora, co nagrała kamera z tego urządzenia.
W poniedziałek, w związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA Mariusz Błaszczak odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu. W niedzielę z kolei rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka informował, że trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie paralizatora wobec Stachowiaka.
Sprawę śmierci Igora Stachowiaka od roku bada poznańska Prokuratura Okręgowa. Jak powiedział w poniedziałek szef Prokuratury Regionalnej w Poznaniu Rafał Maćkowiak, niewykluczone, że w tym śledztwie policjantom zostaną postawione zarzuty znęcania się nad pozbawionym wolności.