Pod koniec lipca Komisja Europejska przeszła do kolejnego etapu procedury przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom w związku "z niewywiązywaniem się przez te kraje ze spoczywających na nich obowiązków związanych z relokacją uchodźców".

Minister spraw wewnętrznych i administracji pytany w TVP Info, co w tej sprawie zrobi polski rząd, odparł: - Nie ugniemy się pod tymi naciskami, dlatego, że tu chodzi o bezpieczeństwo Polski i Polaków.

- To są prawa należące do państw członkowskich. Zapewnienie bezpieczeństwa jest prawem narodowym, a nie wspólnotowym - powiedział Błaszczak.

- Unia Europejska to wciąż związek państw, które o swoim bezpieczeństwie same decydują. A więc zgodnie z prawem, to rząd polski, to polskie społeczeństwo - wybierając polski Sejm - decyduje o tym, kto Polską rządzi - dodał szef MSWiA.

Polska, Czechy i Węgry mają czas do września na odpowiedź Komisji Europejskiej. Jeśli odpowiedzi nie nadejdą lub nie będą satysfakcjonujące, KE może przejść do kolejnego etapu procedury i skierować sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

W ramach programu relokacji Polska i Węgry nie przyjęły ani jednego uchodźcy. Słowacja i Czechy wstrzymały realizację programu, uzasadniając to obawami związanymi z falą islamistycznych zamachów w UE w ostatnich latach.

Dla każdego unijnego kraju przypisano kwotę uchodźców, którzy mają zostać przez nie przyjęci. W lipcu i wrześniu 2015 roku państwa członkowskie UE zgodziły się na przeniesienie 160 tys. uchodźców z Włoch oraz Grecji. Termin na zakończenie tych działań wyznaczono na wrzesień 2017 roku. Słowacja i Węgry zaskarżyły tę decyzję do Trybunału Sprawiedliwości UE, twierdząc, że jest ona niezgodna z prawem. Polskie władze poparły skargę.