Uważam, że trzeba móc być gotowym o tym rozmawiać - ocenił w piątek w radiu TOK FM Grzegorz Schetyna, pytany o wspólne listy wyborcze opozycji w wyborach samorządowych. Jeżeli my będziemy mówić, że musimy iść na różnych listach, bo się różnimy, to jest inwestycja w zwycięstwo Kaczyńskiego i PiS-u - zaznaczył.

Ja mogę mieć dystans do innych partii opozycyjnych, nawet tych lewicowych, ale jeżeli zacznę atakować ich kierownictwo, program, członków, pomysł, to znaczy, że inwestuję w zwycięstwo Kaczyńskiego. To znaczy to jest tak proste i oczywiste, że ja jestem zdziwiony, że nie wszyscy to rozumieją - dodał.

Schetyna podkreślił też, że zależy mu na tym, by prowadzić rozmowy o programie politycznym ze wszystkimi, również ze środowiskami pozaparlamentarnymi. Dodał, że można się spierać, ale w momencie "wielkiego sprawdzianu", którym są wybory, "należy móc być koło siebie".

Proszę pamiętać, żeby nie zbudować takiego wrażenia, że wyborcy powiedzą sobie: "nie, to jest sztuczne, oni się zawsze tak kłócili, że teraz nie mogą być ze sobą". Tak się lewica pokłóciła przed ostatnimi wyborami. Tak się kłócił Palikot z Millerem, że w końcu kiedy ustalili wspólną listę, to Polacy im nie zaufali - stwierdził lider PO.

Schetyna: Reparacje to polityczna ściema Kaczyńskiego

Reparacje od Niemiec za II wojnę światową to polityczna ściema - ocenił w radiu TOK FM szef PO Grzegorz Schetyna. To jest element ataku na Unię Europejską; Jarosław Kaczyński konsekwentnie odwraca Polskę od Europy - dodał.

Szef PiS Jarosław Kaczyński podczas lipcowej konwencji Zjednoczonej Prawicy w Przysusze mówił, że Polska nigdy nie otrzymała odszkodowania za gigantyczne szkody wojenne, których "tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś". W podobnym tonie wypowiadał się też minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, który stwierdził, że z punktu widzenia prawnego bezdyskusyjnie Niemcy winne są Polsce reparacje, a państwo polskie nigdy nie zrzekło się praw do odszkodowania za straty wojenne.

Sprawa uzyskania reparacji od Niemiec za zniszczenia dokonane przez Niemcy w Polsce podczas II wojny światowej jest niejednoznaczna. Mimo że 23 sierpnia 1953 r. PRL zrzekła się formalnie roszczeń to kwestionowana jest przez niektórych politologów i prawników skuteczność tego aktu.

To jest klasyczny pic, polityczna ściema Kaczyńskiego, którą w Przysusze wprowadził do obiegu - powiedział w piątek lider PO Grzegorz Schetyna.

Odsuwam sprawy prawne, bo przecież one są bardzo skomplikowane tutaj, ta rezygnacja w 1953 r., o tym można długo rozmawiać. Ale ja patrzę na to, że to jest element pewnej takiej polityki antyeuropejskiej - ocenił polityk. To jest element ataku w ogóle na Unię Europejską. On (Jarosław Kaczyński) odwraca Polskę od Europy i robi to bardzo konsekwentnie - podkreślił Schetyna. Jego zdaniem te działania są "bardzo przemyślane".

Mówiono przez miesiące i lata, miliony razy powtarzali, że Polska jest w ruinie i część Polaków w to uwierzyła. Boję się takiej polityki PiS-u i trzeba zrobić wszystko, by postawić jej tamę - stwierdził szef PO.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk poinformował na początku sierpnia, że wystąpił do Biura Analiz Sejmowych o przygotowanie informacji dotyczącą możliwości domagania się przez Polskę odszkodowań za straty wojenne od Niemiec; analiza ma być gotowa do połowy miesiąca.

"Boją się usłyszeć, że rząd zawiódł"

Jak ocenił Grzegorz Schetyna, państwo nie zadziałało. Ostrzeżenia, które były na kilka godzin przed (nawałnicami) nie zostały przyjęte przez urząd wojewódzki, przez wojewodę PiS. Nie było reakcji, nie było przygotowania - podkreślił szef PO. Jak zauważył, akcje ratunkową prowadzili ochotnicy. Tymczasem, dodał, premier Beata Szydło przyjechała z Juraty, z wakacji na chwilę do Gdańska, żeby zrobić odprawę z wojewodami i wróciła na wakacje. Gdzie był minister spraw wewnętrznych? - pytał Schetyna. Byłem ministrem spraw wewnętrznych i wiedzieliśmy jak reagować. W takiej sytuacji potrzebna jest reakcja kogoś w Warszawy, wojewoda nie wystarczy. Musi być koordynacja służb przynajmniej na poziomie ministerialnym - podkreślił polityk.

Pytany o działania podejmowane przez szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka i czy jest to właściwa osoba na tym stanowisku lider PO ocenił, że nie. Nie jest właściwa, on nie rozumie tego, on robi politykę z tego - odparł Schetyna. On nie rozumie tego, oni nie rozmawiali z ludźmi. Przyjechali tam (na tereny poszkodowane przez nawałnice) i odgrodzili się od ludzi. Rozmawiają ze służbami, ze strażą i z policją, ale nie rozmawiają z ludźmi, bo boją się usłyszeć, że rząd zawiódł - stwierdził polityk.

To trzeba powiedzieć: to jest kompromitacja rządu, ministra Błaszczaka, premier Szydło, całej tej konstrukcji PiS-owskiego państwa, które oni zbudowali. To państwo jest niewydolne i to widać w Rytlu, Lotyniu - podkreślił Schetyna. Pytany czy opozycja będzie chciała kogoś rozliczyć z rządzących lider Platformy zaznaczył, że na razie trzeba pomóc ludziom.