Lech Wałęsa powiedział dziennikarzom, że ma swoje pomysły na reformę wymiaru sprawiedliwości, ale ich nie konsultował i nie wie, czy pasują tym, którzy dziś dokonują reformy. Można z tego nieco spasować - stwierdził.

Jestem trochę ociężały, więc kolejne skoki na płot byłyby dla mnie trochę trudne. Moim zdaniem nie nadszedł taki czas i taka potrzeba. Nie wiemy jeszcze sami, o co nam chodzi. Nie wiemy co zrobiliśmy źle, jak to wszystko poprowadzić. Pytania są cały czas takie same. Jaki jest fundament tej nowej budowy, jaki jest system ekonomiczny tej nowej budowy i co dziś znaczą określenia +lewica+ i +prawica+. Na te pytania nie mamy odpowiedzi, więc trudno skakać do pustego basenu - powiedział Wałęsa w odpowiedzi na pytanie czy nadszedł czas by znów wskoczył na płot.

Krytycznie odniósł się do wyników wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, a szczególnie we Francji oraz stwierdził, że w Polsce dzieje się coś złego, ale jest to etap poszukiwania. Najgorzej dzieje się we Francji, gdyż człowiek bez zaplecza politycznego, bez partii, z ulicy został prezydentem. Ja go znam, lubię i dobrze mu życzę. Nie można kierować państwem bez zaplecza i właściwie bez programu - dodał.

Działania Polski w ramach UE ocenił, jako formę poszukiwania i uznał, że problem polega na tym, co wybierzemy. Jeżeli dobrze wybierzemy, to będziemy im jeszcze stawiać pomniki za to, że zmusili nas do myślenia i wymusili rozwiązania - powiedział Wałęsa.

Były prezydent odniósł się również do sprawy reparacji wojennych dla Polski ze strony Niemiec. Uznał, że może i się one Polsce należą, ale nie można walczyć o nie w taki sposób.Trzeba im powiedzieć, że dobrze im jest i może by nam pomogli, bo przecież przez nich nieco straciliśmy. Kulturalnie trzeba to robić. Pokorne ciele dwie matki ssie. Tak mnie kiedyś uczono. (...) Coś by trzeba, ale nie w taki sposób, kiedy Niemcy są dzisiaj naszym wiodącym partnerem, kiedy oni nam przepychają, pomagają maksymalnie. To są już inne Niemcy. To nie są Ci, którzy zabili mi ojca - dodał Wałęsa.