Zdaniem lider PSL już podczas prac nad tymi ustawami w Sejmie i Senacie, było widać, że prezydent je podpisze. Według niego podpisane przez prezydenta ustawy o SN i KRS, to "nie jest żadna reforma sądownictwa". - Polacy chcą reformy sądownictwa z prawdziwego zdarzenia, reformy, która obniży koszty, zwiększy dostępność i przyspieszy proces sądowy - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

W ocenie szefa ludowców, podpisane przez prezydenta ustawy, doprowadzą do tego, że będzie "więcej władzy w wymiarze sprawiedliwości".

Lubnauer: Podpisanie ustaw o SN i KRS - "skrajnie nieodpowiedzialna" decyzja prezydenta

- To skrajnie nieodpowiedzialna decyzja pana prezydenta, który w momencie uruchomienia art. 7 unijnego traktatu wobec Polski, decyduje się na podpisanie dwóch ustaw, które m.in. były przedmiotem debaty – oceniła Lubnauer w środę w rozmowie z PAP. Jej zdaniem, za zmiany w wymiarze sprawiedliwości przygotowane przez PiS, zapłacą wszyscy Polacy, ponieważ skutkują one tym, że polski głos będzie słabiej słyszalny w UE.

Komisja Europejska zdecydowała w środę o uruchomieniu art. 7 traktatu UE wobec Polski; dała jednocześnie Warszawie trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji w sprawie praworządności

- Jeżeli mamy 3 miesiące na poprawę, a PiS rękami pana prezydenta przeforsowuje ustawy, które są uznane za złamanie zasad praworządności i niezależności władzy sądowniczej od władzy ustawodawczej i wykonawczej, to widać, że PiS idzie na wojnę z Unią Europejską – podkreśliła szefowa Nowoczesnej.

Według Lubnauer, PiS dąży do zmarginalizowania Polski w UE, a nawet do jej wyprowadzenia ze Wspólnoty. - Jest to uderzenie w bezpieczeństwo wszystkich Polaków, wszystkich którzy uważają, że nasza pozycja wynika z naszej silnej obecności w UE – dodała.

Zdaniem posłanki Nowoczesnej, podpisanie ustaw o SN i KRS, jest też częścią umowy pomiędzy prezydentem, a Prawem i Sprawiedliwością. Wskazywała, że w wyniku tego porozumienia w obozie rządzącym może dojść do zmiany na stanowiskach ministra spraw zagranicznych, czy ministra obrony narodowej, aby – jak mówiła - dać Andrzejowi Dudzie rekompensatę za to, że po raz kolejny złamał konstytucję.

- Nie mam żadnej wątpliwości – mamy do czynienia z handlem nad naszymi głowami – przekonywała szefowa Nowoczesnej.

Schetyna: Prezydent bierze udział w zamachu na wolne sądy

- Jestem zaskoczony i zniesmaczony tą decyzją - uważam, że ona degraduje funkcję prezydenta w Polsce, zwłaszcza, że podpisane przez niego ustawy dotyczą tak ważnych rzeczy w Polsce - podkreślił Schetyna. - To jest coś fatalnego dla polskiej demokracji, szczególnie, że odbywa się to przy "skoku" PiS na Państwową Komisję Wyborczą, Krajowe Biuro Wyborcze i tworzeniu ordynacji, która daje możliwość fałszerstw wyborczych - dodał.

Jego zdaniem działania te wpisują się w "cały zły kontekst" odchodzenia przez obecnie rządzących od zasad praworządności, demokracji i Unii Europejskiej. - I bierze w tym udział prezydent RP, to jest zawstydzające, dla mnie niepojęte - uznał lider PO.

Schetyna nie zgodził się jednocześnie z oceną Dudy, że podpisane w środę ustawy w sposób istotny różnią się od tych, które zawetował w lipcu. - One są podobne. Sam wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł mówił, że są one zbliżone w ponad 80 procentach - zauważył polityk.

Dodał, że kluczowe są tu zmiany, które odbierają niezawisłość sędziom, a władzy wykonawczej dają możliwość przeprowadzenia roszad personalnych w KRS i SN. - To rodzi zagrożenie dla trójpodziału władzy. Prezydent - moim zdaniem - źle założył, że jeżeli nie ma w tych ustawach dominującej roli ministra sprawiedliwości, a mamy dominację prezydenta, to wszystko jest w porządku. Nie jest w porządku - ocenił Schetyna.

Zwrócił uwagę, że sprawy te - niezależności wymiaru sprawiedliwości i trójpodziału władzy podniosła w środę Komisja Europejska, uzasadniając decyzję o uruchomieniu wobec Polski art. 7 unijnego traktatu. - Takie rozwiązania prawne są poza standardami europejskimi, a prezydent niestety bierze udział w tym zamachu na wolne sądy - zaznaczył lider Platformy.

Schetyna spodziewa się, że zmiany w sądownictwie staną się elementem przyszłorocznej kampanii przed wyborami samorządowymi i będą w dalszym ciągu budzić emocje społeczne. - Nie można tego tak zostawić, bo ta wiara, która była w lipcu, w to, że prezydent będzie strażnikiem konstytucji, arbitrem, głową państwa, legła w gruzach. Dzisiaj prezydent podkreślił przynależność do obozu rządzącego, a nie to, że jest głową państwa - uważa szef Platformy.

Polityk wyraził też obawę, że po wejściu w życie nowej ustawy Sąd Najwyższy zostanie "opanowany partyjnymi nominatami Prawa i Sprawiedliwości". - To, wraz z nową ordynacją wyborczą, pozwoli legalizować fałszerstwa wyborcze - dodał.

Kukiz: Warunki brzegowe prezydenta nie zostały spełnione; reforma to fikcja

Kukiz w środę w rozmowie z PAP stwierdził, że porównując lipcowe weta do dzisiejszych podpisów, nasuwa się powiedzenie: "Z dużej chmury, mały deszcz".

- Zamiast pójść do prezydenta po ewentualne poprawki, na miejscu PiS, w kwestii KRS wysłałbym kogoś, kto by w tych mniejszych podmiotach politycznych poszukał ewentualnego sojusznika przy 3/5. Nazywając rzeczy po imieniu - wysłałbym kogoś do Kukiz'15, do PSL, czy do posłów niezrzeszonych i policzył szable. Gdyby dobrze policzyć, to Prawo i Sprawiedliwość z PSL, Kukiz’15 albo posłami niezrzeszonymi daje te 3/5. Mielibyśmy wówczas wybór sędziów w oparciu nie tylko o jedną opcję polityczną i co za tym idzie mocniejszy mandat dla sędziów – członków KRS - powiedział lider Kukiz'15.

Jak dodał, PiS po ogłoszeniu przez prezydenta swoich projektów ustaw o KRS i SN "natychmiast zaczął prowadzić negocjacje z prezydentem w jaki sposób stworzyć taką wersję, w której tylko i wyłącznie Prawo i Sprawiedliwość będzie miało wpływ na sądownictwo w Polsce". - PiS twierdzi, że to dzięki tym ustawom postępowania będą trwały szybciej, a wszelkie patologie zostaną wyeliminowane. Tak nie będzie, ale teraz to Prawo i Sprawiedliwość oraz minister sprawiedliwości biorą pełną odpowiedzialność za funkcjonowanie sądownictwa w Polsce - podkreślił.

Pytany, czy Kukiz'15 będzie zgłaszać sędziów do KRS, odpowiedział: "Jeżeli będę widział, że PiS dąży do drugiego etapu, to wątpię, żeby klub (Kukiz'15) brał udział w tej fikcji reformy sądów".

- Według naszej koncepcji, sądownictwo powinno być pod kontrolą obywateli, a sędziowie KRS-u powinni być wybierani w wyborach powszechnych - powiedział Kukiz. Dodał, że "kwestią dyskusji jest, jakie podmioty powinny wystawiać kandydatury, np. mogłoby to być stowarzyszenia sędziowskie, czy grupy obywatelskie.

- Takie rozwiązanie, to byłby zaczyn prawdziwej reformy sądów i realizacja udziału obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, o czym mówi konstytucja. To z czym mamy teraz do czynienia to jest upartyjnienie sądów - ocenił.

Nowelizacja o KRS wprowadza wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - dotychczas wybierały ich środowiska sędziowskie. Każdy klub poselski ma wskazywać nie więcej niż 9 możliwych kandydatów. Izba ma ich wybierać co do zasady większością 3/5 głosów - głosując na ustaloną przez sejmową komisję listę 15 kandydatów, na której musi być co najmniej jeden kandydat wskazany przez każdy klub. W przypadku niemożności wyboru większością 3/5 głosowano by na tę samą listę, ale o wyborze decydowałaby bezwzględna większość głosów.

Z kolei ustawa o SN wprowadza m.in. możliwość składania do SN skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki polskich sądów, w tym z ostatnich 20 lat. W SN powstaną dwie nowe izby - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarna - z udziałem ławników wybieranych przez Senat. Ta druga będzie prowadziła postępowania dyscyplinarne wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Ustawa przewiduje też przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta RP.