Krzysztof Brejza w interpelacji do premiera Mateusza Morawieckiego poprosił o wyjaśnienia dotyczące nagród dla ministrów. Polityk PO zapytał m.in., kto podjął oraz w jaki sposób uzasadnił decyzję w sprawie przyznania nagrody premier Beacie Szydło.

Nagrody w 2017 r. otrzymali wszyscy członkowie Rady Ministrów, również Prezes Rady Ministrów. Decyzje o wypłacie nagród podjęła ówczesna Prezes Rady Ministrów Pani Beata Szydło i to do Niej należała ostateczna ocena pracy poszczególnych ministrów i ich resortów oraz zaangażowania w realizację priorytetowych zadań Rządu - odpisał posłowi szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Po tym, jak Brejza udostępnił oficjalne pismo od Dworczyka na swoim profilu, na Twitterze zawrzało.

Tomasz Lis skomentował informację w swoim stylu:

W podobnym tonie sprawę oceniła dziennikarka "Newsweeka" Renata Grochal:

Roman Giertych dowcipkował za to:

Sprawę na gorąco komentowali także politycy opozycji obecni w Sejmie. - To jest żenujące, arogancja, Koryto+ - oceniali posłowie Platformy Obywatelskiej. I przypominali, że premier Szydło w swoim expose mówiła o „pokorze, pracy, umiarze”.

- Ja nie dostałem żadnej nagrody jako minister. Nie żałuję, powiem szczerze, to nie będzie kokieteria, bycie ministrem konstytucyjnym to jest wielka sprawa i wyróżnienie samo w sobie – mówił z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz. Prezes PSL zauważył przy tym przytomnie, że jeśli premier w Polsce uważa, że zasługuje na nagrodę, to musi wystąpić z pismem do samego siebie, co stanowi dość absurdalną konstrukcję. Zdaniem Kamysza być może należałoby to ustawowo zmienić, tak żeby na przykład to Marszałek Sejmu mógł przyznawać nagrody premierowi.

Problemu nie widzą natomiast posłowie PiS, wypowiadający się głównie w tonie, że skoro premier przyznała sobie nagrodę, to widocznie zasłużyła. Pytana przez dziennikarzy w Sejmie o informacje przekazane przez polityka Platformy rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska podkreśliła, że proces "jest transparentny" i zasugerowała, by kierować pytania w tej sprawie do osób, "które takie nagrody otrzymały". - Ważne jest to, jak praca poszczególnych osób przekłada się na realizację programu - zaznaczyła Kopcińska.

Dopytywana, czy miałaby pokusę, żeby sama sobie przyznać nagrodę finansową, rzeczniczka rządu odpowiedziała, że nie o jej odczucia chodzi. - Tu idzie o to, aby była pełna transparentność wydatkowania wszystkich pieniędzy publicznych - przekonywała.

Na uwagę jednej z dziennikarek, że w poprzedniej kadencji poziom nagród był 6-7-krotnie niższy, a nagrody za 2017 r. dostali m.in. ci ministrowie, którzy odeszli z rządu po przeprowadzonej w styczniu rekonstrukcji, Kopcińska odwołała się m.in. do osiąganych przez Polskę wyników gospodarczych, stanu budżetu oraz wprowadzanych rozwiązań dot. wsparcia przedsiębiorców.

- Jest szereg rzeczy, które rząd Mateusza Morawieckiego realizuje skutecznie, dostrzega i rozwiązuje - dodała rzeczniczka rządu.

Zastrzegła, że rząd Morawieckiego "w nowym składzie pracuje tak naprawdę od niedawna". - I zapewne premier będzie przyglądał się pracy ministrów i resortów, tak czynił to również na początku, kiedy urząd obejmował; stąd dokonał pewnych zmian, chociażby jeśli chodzi o zakres działań ministerstw - mówiła Kopcińska.

- Poznawszy w krótkim czasie pana premiera Mateusza Morawieckiego jako szefa rządu, zapewniam panią, że dołoży należytej staranności w ocenie podległych mu resortów; jest bardzo wymagającym szefem - powiedziała rzeczniczka rządu.

Łącznie w ubiegłym roku na premie dla członków rządu i ekipy kancelarii Beaty Szydło wydano ponad dwa miliony złotych. Rekordzistą był Mariusz Błaszczak, którego premia wyniosła aż 82,1 tys zł. Nieco mniej, bo po 75,1 tys. zł nagrody, premier Szydło przyznała ówczesnemu ministrowi rozwoju Mateuszowi Morawieckiemu oraz minister edukacji Annie Zalewskiej. Po 72 tysiące otrzymali Piotr Gliński, Witold Bańka, Anna Streżyńska, Witold Waszczykowski i Zbigniew Ziobro.

Najniższa premia dla osoby w randze ministra wyniosła nieco ponad 65 tysięcy zł. Taką sumę zainkasowała m.in. Beata Kempa, Konstanty Radziwiłł, Jarosław Gowin oraz sama Beata Szydło.