W poniedziałek sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała projekt "Zatrzymaj aborcję", który znosi możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie wady płodu.

Joanna Scheuring-Wielgus zapowiedziała też, że w środę odbędzie się strajk ostrzegawczy studentów UW, a w piątek "Czarny piątek" pod hasłem "Jedziemy na Warszawę". - Jest mobilizacja. Wczoraj w ciągu godziny 90 tys. osób podpisało się pod sprzeciwem wobec tego, co wydarzyło się na komisji – mówiła też w Radiu Zet.

Pytana, czy Nowoczesna to już dla niej zamknięty projekt, odpowiedziała: Dzisiaj nie wiem.

- Przypatruję się temu, co się dzieje. Nigdy nie mówię "nie", a decyzję podejmuję rankiem, jak wstaję z łóżka – mówiła. - Myślę o tym, o czym myślałam zawsze - jestem mniej w Warszawie, jeżdżę w teren i słyszę tam: "Dlaczego wy nas nie słuchacie. Politycy na Wiejskiej odlatują i nie słuchają ludzi i mnie to strasznie denerwuje” .

Jej zdaniem politycy nie rozumieją tego, że "środowiska obywatelskie, które jak grzyby po deszczu powstały po 2016 roku, też mają coś do powiedzenia".

- 45 proc. osób nie ma partii, która reprezentuje ich poglądy. To pokazuje, że jest ciśnienie na nową organizację. Jest mnóstwo świetnych polityków, którzy jeszcze się zastanawiają, czy wejść w to bagno polityczne, a ja chętnie łączę ludzi – zastrzegła na koniec. 


Po wyborach samorządowych - które nie wiem, czy przegramy, czy wygramy jako opozycja – coś się jednak wydarzy. Ludzie tego oczekują, połączenia wszystkich sił demokratycznych albo powstania czegoś nowego