Rzeczniczka PiS pytana była przez dziennikarzy, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński wiedział o nagrodach wypłaconych członkom poprzedniej Rady Ministrów, z których część jest ministrami również obecnego rządu, i czy jego zdaniem wszyscy ministrowie powinni oddać nagrody.

Mazurek powiedziała: Prezes Prawa i Sprawiedliwości w ogóle nie wiedział o tych nagrodach, też był zaskoczony tym, że te nagrody były, zaskoczony ich skalą, ale też był i jest zdania, że to nie było w żaden sposób nadużycie". "To nie jest tak, wbrew temu, co funkcjonuje w opinii publicznej, że Jarosław Kaczyński o wszystkim decyduje, wszystko wie. To jest jedna z rzeczy, o których nie wiedział - zaznaczyła.

Nagrody i premie są zgodne z prawem, one dotyczą nie tylko Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale wszystkich zakładów pracy, którzy funkcjonują w oparciu o Kodeks pracy, regulaminy - dodała. Zdaniem Mazurek można dyskutować na temat kwot, na temat ilości, natomiast co do zasady, premie i nagrody są gwarantowane w Kodeksie pracy.

Na pytanie, czy uważa, że zasadne byłyby przeprosiny za wypłacenie nagród ministrom Mazurek powiedziała: Ja nie jestem w rządzie, nie decydowałam o przyznaniu tych nagród; my jako parlamentarzyści ich nie pobieraliśmy, natomiast mamy świadomość tego, że to rzutuje na sondaże, i podejmiemy niebawem taką decyzję, która, myślę, że zakończy całą dyskusje na temat nagród.

W grudniu ubiegłego roku w odpowiedzi na interpelację PO ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów wiceszef kancelarii premiera Paweł Szrot przedstawił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Według tabeli nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów - od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł rocznie; 12 ministrów w KPRM od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł rocznie oraz ówczesna premier Beata Szydło (65 100 zł).