Protestujący rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych zaprezentowali w środę podczas konferencji prasowej w Sejmie archiwalne wypowiedzi polityków PiS dot. sytuacji niepełnosprawnych.

Jedna z matek na tablecie wyświetliła wypowiedzi m.in. obecnego prezydenta Andrzeja Dudy, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i wicepremier Beaty Szydło; apelowali oni do ówczesnego rządu PO-PSL o pomoc dla niepełnosprawnych, krytykowali jego działania w tej sprawie, a sami wyrażali wsparcie dla

Protestujący odnieśli się też do projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności; zakłada on m.in. zniesienie limitów finansowania przez NFZ świadczeń z zakresu rehabilitacji leczniczej złożonego w Sejmie przez posłów PiS.

Jedna z matek - Marzena Stanewicz - zauważyła, że Konwencja Osób Niepełnosprawnych mówi już o usługach i dostępność do usług, która jest w projekcie. - Nie wierzę, że "z ulicy" wejdę z moim synem do specjalisty, bo dzisiaj dzwoniąc do okulisty wizytę będę miała dopiero za trzy miesiące - podkreśliła.

Dodała, że w Toruniu, gdzie mieszka, od trzech lat nie ma pieniędzy na turnusy rehabilitacyjne dla dorosłych osób niepełnosprawnych.

- Rząd nie może spojrzeć na to, czego te osoby niepełnosprawne po 18. roku życia oczekują od nich. Oni nam cały czas przedstawiają jakąś jałmużnę, coś co nie jest do zrealizowania. To jest naprawdę żenujące - mówiła Stanewicz.

Według Hartwich "rząd postawił mur". - Nie chce się pomóc osobom niepełnosprawnym od urodzenia. Często te dzieci nie są zdolne do samodzielnej egzystencji, żyją za niecałe 900 złotych na miesiąc - zauważyła. - Ten protest nie będzie zakończony - oświadczyła.

- Nawet jeżeli zostanie spełniony ten postulat - 500 zł - to jest kropla w morzu potrzeb. Na przykładzie swojego syna mogę powiedzieć, że jeśli on dostanie te pieniążki, to i tak państwo musi mu pomóc. Musi opłacić czynsz, musi zapewnić asystenta, żeby został w swoim środowisku - zaznaczyła Hartwich.

Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych protestują w Sejmie wraz z podopiecznymi od 18 kwietnia. Domagają się realizacji dwóch głównych postulatów. Jeden to wprowadzenie dodatku "na życie" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie. Według aktualnej propozycji protestujący domagają się, by dodatek był wprowadzany krocząco - 300 zł od czerwca 2018 r., 400 zł od stycznia 2019, a 500 zł od stycznia 2020 roku. Drugi postulat to zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.

W ubiegły czwartek rząd przyjął projekt ustawy o podwyższeniu renty socjalnej do wysokości minimalnej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy; świadczenie wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł. Nowe przepisy mają wejść w życie 1 września, z mocą od 1 czerwca 2018 r.

PiS złożyło projekt ustawy

Klub PiS złożył w środę w Sejmie projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności; zakłada on m.in. zniesienie limitów finansowania przez NFZ świadczeń z zakresu rehabilitacji leczniczej.

Autorzy projektu podkreślają, że "osoby niepełnosprawne powinny być objęte szczególną opieką ze strony państwa", a projektowane przepisy mają zapewnić możliwie jak najszerszą realizację ich konstytucyjnych uprawnień.

Projekt przewiduje wprowadzenie szczególnych uprawnień w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności.

Autorzy projektu zaproponowali m.in. zniesienie okresów użytkowania wyrobów medycznych (np. wózków inwalidzkich). Zgodnie z proponowanymi przepisami, osoby posiadające orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności miałyby też prawo do korzystania ze świadczeń zdrowotnych poza kolejnością. Bez kolejki mogłyby także korzystać z usług farmaceutycznych w aptekach.

Ta grupa niepełnosprawnych mogłyby również korzystać ze świadczeń specjalistycznych bez konieczności uzyskania skierowania.

Projekt ustawy przewiduje zniesienie limitów finansowania przez NFZ świadczeń z zakresu rehabilitacji leczniczej udzielanych osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności. W tym celu zaproponowano regulację analogiczną do przepisu znoszącego limit finansowania świadczeń z zakresu leczenia i diagnostyki onkologicznej, tj. umożliwiającą zmiany umów zawartych przez NFZ ze placówkami medycznymi.

Autorzy projektu wskazują, że regulacje będą skutkować wydatkowaniem środków z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Zaproponowano, by nowe przepisy weszły w życie od 1 lipca br.

Projekt ten już w piątek został zaprezentowany protestującym w Sejmie rodzicom i opiekunom osób niepełnosprawnych podczas jednego ze spotkań z minister rodziny i pracy Elżbietą Rafalską oraz rzeczniczką rządu Joanną Kopcińską. Rzeczniczka rządu wskazywała wówczas, że zaproponowane rozwiązania zagwarantują niepełnosprawnym ok. 520 zł miesięcznych oszczędności z tytułu wydatków na wyroby medyczne i rehabilitację.

Protestujący nazwali propozycję "manipulacją" i zaapelowali o pomoc do prezydenta Andrzeja Dudy i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Jedna z protestujących Iwona Hartwich w środę w rozmowie z PAP oceniła, że projekt PiS nie zaspokoi potrzeb osób z niepełnosprawnościami. - Ta ustawa absolutnie nic nie zmienia w życiu tych osób – powiedziała.

- My nie potrzebujemy produktów. Osoby, które protestują obecnie w Sejmie potrzebują pomocy finansowej, bo żyją dziś za niecałe 900 złotych – dodała Hartwich. Przyznała, że dodatkowe 500 zł zapewniłoby minimum socjalne, ale – jak zaznaczyła – "państwo musi nadal pomagać dorosłym osobom niepełnosprawnym".

Zaznaczyła, że osoby niepełnosprawne nie powinny trafiać do DPS-ów, bo niektórzy z nich są w stanie się usamodzielnić.

Przypomniała, że podczas poprzedniego protestu w 2014 r. popierały go m.in. obecna minister Elżbieta Rafalska czy obecna wicemarszałek Sejmu, rzeczniczka PiS Beata Mazurek.