Poseł Prawa i Sprawiedliwości Tadeusz Cymański powiedział nam, że "musi się zapalić zielone światło ze strony jednej osoby", by nasze postulaty zostały spełnione. I tak sobie myślę, że może już jest to żółte światło. Już nie czerwone, ale żółte. No więc poczekamy - powiedziała w środę Iwona Hartwich, jedna z protestujących.

Doprecyzowała, że Cymański miał na myśli prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Więc my jeszcze raz najmocniej prosimy pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, żeby w końcu zapalił zielone światło dla tych niepełnosprawnych osób, nie tylko tych protestujących tutaj, ale tej grupki osób, która naprawdę liczy 272 tys. dokładnie osób chorych od urodzenia, niezdolnych do samodzielnej egzystencji, które nigdy nie podejmą samodzielnej prawdziwej pracy. Prosimy o pochylenie się nad tym środowiskiem - zaapelowała.

Wcześniej na konferencji liderka protestujących mówiła o posłach, którzy krytykowali prowadzące w Sejmie protest osoby niepełnosprawne, ich rodziców i opiekunów.

To jest hańba, hańba posłów PiS, w tym momencie znalazło się trzech odważnych posłów, którzy krytykują osoby niepełnosprawne i ich rodziców, i im ubliżają. Posłanka Krynicka ma swoją córkę niepełnosprawną i powinna tutaj stać ramię w ramię i rozumieć jako matka, matki, które się obawiają o swoje niepełnosprawne. Poseł Krynicka mówi takie głupoty i oskarża nas tutaj rodziców, że nie uspołeczniamy naszych dzieci. Nasze dzieci są uspołeczniane, my nie żyjemy w ciemnogrodzie - powiedział Hartwich.

Hartwich w TVN24 odniosła się także do słów posłanki PiS Bernadety Krynickiej, która stwierdziła m.in., że niepełnosprawni protestujący w Sejmie mogą pracować, ale rodzice przetrzymują ich w "czterech ścianach".

Hartwich wyjaśniła, że jej syn Kuba, był przez dwa lata zarejestrowany w toruńskim urzędzie pracy i przez ponad dwa lata jeździła z nim na tzw. odhaczanie.

Kuba za każdym razem słyszał, że nie ma dla niego pracy i w najbliższym czasie nie będzie - dodała protestująca.

Hartwich: Wkroczymy na drogę prawną w związku z wypowiedzią posła Żalka

Wystąpimy na drogę prawną w związku z wypowiedzią posła Jacka Żalka, zostaliśmy – my i nasze dzieci – zniesławieni – powiedziała Iwona Hartwich.

Żalek - który jest politykiem współtworzącej Zjednoczoną Prawicę partii Porozumienie wicepremiera Jarosława Gowina, a w Sejmie posłem klubu PiS - mówił we wtorek portalowi TOK FM, że rząd nie powinien zgodzić się na wprowadzenie 500 zł dodatku, a kwotę tę należy oferować w formie rzeczowej.

Po tym, jak oni się zachowują, ci opiekunowie w Sejmie, jestem przekonany, że nie można dać im tej gotówki. Bo jeżeli jako żywe tarcze traktują swoje dzieci, to cóż dopiero..., a mogą zdarzyć się niestety zwyrodniali rodzice. Te dzieci, które czasami nie mają głosu, które są zamknięte, nie chodzą do szkoły - nie ma możliwości sprawdzenia czy te pieniądze zostały wydane na potrzeby tych dzieci, czy został w inny sposób wydatkowane na potrzeby opiekunów - mówił Żalek. Jeżeli na oczach całej Polski można traktować dzieci jako zakładnika do realizacji swoich partykularnych interesów, to boję się, że w zaciszu domów niestety tak samo może być - powiedział.

W środę w Radiu ZET Żalek podkreślił, że użył tych słów "w stosunku do tych, którzy nadużywają swojej władzy opiekuńczej". W związku z tym - stwierdził - świadczenie rehabilitacyjne w formie rzeczowej "ma służyć tylko i wyłącznie tym dzieciom". To świadczenie, kiedy państwo chce je zrealizować skutecznie, musi je zrealizować, mając pewne gwarancje, że te pieniądze nie zostaną przeznaczone na inne cele - powiedział. Dodał, że państwo może przeznaczyć pieniądze również na inne cele, jak np. podniesienie komfortu życia opiekunów, ale - jak podkreślił - nie z tego świadczenia.

Jego zdaniem państwo, oferując świadczenie konkretnej usługi, spełnia postulat protestujących. Wówczas użycie dalszych drastycznych środków protestu oznacza, że nie chodzi o spełnienie tego celu, tylko chodzi o inny cel - powiedział Żalek. Jesteśmy świadkami "reality show", w którym - niestety - użyto dzieci jako zakładnika - dodał.

Komentując wypowiedzi Żalka wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker napisał na Twitterze: kolejny raz poseł Jacek Żalek stracił szansę, aby milczeć.

Z kolei na swoim oficjalnym profilu na Twitterze Prawo i Sprawiedliwość podkreśliło, że Jacek Żalek jest posłem Porozumienia.

Sejm uchwalił w środę ustawę podnoszącą rentę socjalną o 100 proc., a także ustawę o wsparciu osób o znacznym stopniu niepełnosprawności.

Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych protestują w Sejmie wraz z podopiecznymi od 18 kwietnia. Domagają się realizacji dwóch głównych postulatów. Jeden to wprowadzenie dodatku "na życie" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie. Według ostatniej propozycji protestujący domagali się, by dodatek był wprowadzany krocząco - 300 zł od czerwca 2018 r., 400 zł od stycznia 2019, a 500 zł od stycznia 2020 roku. Drugi postulat to zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. W tej sprawie rząd przyjął już projekt ustawy.