Prezydent Duda wziął w niedzielę na Ukrainie udział obchodach rocznicy rzezi wołyńskiej. Na cmentarzu w Ołyce przypomniał, że w środę 11 lipca obchodzona będzie 75. rocznica "ludobójstwa, do jakiego doszło na Wołyniu". Jak mówił, będzie to w Polsce narodowy dzień pamięci ofiar ludobójstwa, dokonanego na Polakach na Wołyniu przez ukraińskich nacjonalistów.

Druga niedziela lipca jest tradycyjnie terminem obchodów rocznicy tzw. Krwawej Niedzieli. W niedzielę 11 lipca 1943 r. rozpoczęła się masowa akcja przeciwko ludności polskiej przeprowadzona przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na Wołyniu, określana mianem rzezi wołyńskiej. Tego dnia zaatakowano ludność blisko 100 polskich miejscowości.

- To bardzo smutna data dla wielu polskich rodzin, które w roku 1942, 1943, 1944 straciły na Wołyniu swoich najbliższych. Szacuje się, że było to około 100 tys. Polaków, którzy wtedy zostali tutaj zamordowani. Nie żołnierzy, zwykłych ludzi - rolników, którzy uprawiali ziemię, całych rodzin, kobiet, dzieci, starców - podkreślał Duda.

Jak ocenił, że to nie była żadna wojna między Polską czy Ukrainą, ale była to "zwykła czystka etniczna". - Tak byśmy to dziś nazwali. Po prostu chodziło o to, żeby Polaków z tych terenów usunąć. Takie decyzje zostały wówczas podjęte na szczeblu politycznym przez ukraińską organizację OUN-B, zlecone do wykonania UPA, która niestety wywiązała się ze swojego zadania - wskazywał prezydent.

Duda mówił też, że zbrodnia wołyńska "to straszna karta w historii narodów - polskiego i ukraińskiego, naznaczona cierpieniem i wzajemnymi głębokimi urazami". "Potem następstwem tego były z kolei polskie akcje odwetowe, w których ginęli zwykli ludzie, Ukraińcy, zwykli rolnicy" - przypomniał.

Wyraził przy tym pogląd, że dysproporcja tego, że na Wołyniu zginęło ok. 100 tys. Polaków i ok. 5 tys. Ukraińców jest "rażąca". "Ona rzeczywiście robi ogromne wrażenie. To jest prawda historyczna" - oświadczył.

Prezydent zaznaczył jednocześnie, że przyjechał do Ołyki "nie po to, żeby wypominać". - Jestem tutaj dzisiaj po to, żeby się przede wszystkim modlić - podkreślił.

Jego zdaniem relacje polsko-ukraińskie muszą się "opierać na prawdzie". - Po prostu trzeba ją przyznać. Nie może być mowy o żadnej zemście. Oczywiście jest mowa o bólu. Ból będzie trwał, ale wierzę w to, że czas, który leczy rany, zabliźni także i te straszne rany, które pozostały w sercach i po jednej, i pewnie po drugiej stronie także - powiedział.

- Chciałbym, żebyśmy zawsze na przyszłość czynili to (budowali wzajemne relacje - PAP) w przyjaźni, pamiętając o tym, co było straszne, pamiętając po to, aby nigdy więcej takie wydarzenia nie miały miejsca, aby nigdy więcej jeden nasz naród nie dotknął drugiego, jeden nie podniósł na drugiego ręki. To jest niezwykle ważne i wierzę w to, że takie właśnie relacje będziemy w stanie w najbliższych dziesięcioleciach i stuleciach budować – mówił Duda.

W kontekście obchodów rocznicy rzezi wołyńskiej prezydent Duda powiedział też, iż chciałby, aby "każdy z tych Polaków, którzy kiedyś zostali zamordowani i leżą w tej ziemi, odzyskał swoje imię i nazwisko; żeby był oznaczony w miejscu, w którym spoczywa". "Chciałbym, żeby władze Ukrainy na to pozwoliły, chciałbym, żeby Instytut Pamięci Narodowej, chciałbym, żeby inne instytucje odpowiedzialne w tym zakresie mogły przeprowadzić stosowne prace, aby można było sprawdzić nie tylko w archiwach, ale aby można było to także w sensie fizycznym ustalić" - dodał.

- To jest moja wielka prośba. Mam nadzieję, że mimo wszelkich impasów w tym zakresie, jakie się pojawiły, będziemy w stanie to zrealizować tutaj na ziemi ukraińskiej, także w tych miejscach na polskiej ziemi, gdzie władze Ukrainy, gdzie państwo będziecie chcieli takie działania przeprowadzić - zaznaczył prezydent Duda.

Dodał, że wierzy w to, że "z jednej i z drugiej strony będzie to możliwe". - Myślę, że do tego, aby właśnie ta prawda była możliwa, aby do końca to wybaczenie było możliwe, aby z serca można było odepchnąć gniew, żal, to właśnie jest potrzebne takie katharsis w postaci możliwości zapalenia świecy na grobie najbliższego. Uklęknąć, pomodlić się nad grobem pradziadka, dziadka, stryja. Mam nadzieję, że nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak to ważne - powiedział.

Podczas wystąpienia prezydent Duda przekonywał też, że Polska stara się wspierać Ukrainę i jej obywateli w dążeniu do Unii Europejskiej, a także dążeniu do tego, by Ukrainie zostały zwrócone terytoria zagrabione przez Rosję oraz by Rosja zaprzestała okupacji ukraińskich ziem. - Aby wrócił pokój w granicach Ukrainy uznanych przez społeczność międzynarodową - powiedział.

- Chcemy wspierać Ukrainę w reformach, chcemy wspierać Ukrainę gospodarczo; ale chcemy wspierać także to, aby Ukraina była państwem bezpiecznym; państwem, które patrzy na Zachód, na Europę, a nie na Wschód, skąd przychodzi dla Ukrainy od dziesięcioleci, od stuleci można powiedzieć, niebezpieczeństwo – mówił prezydent.

Duda przypomniał też, że Polska obchodzi w tym roku stulecie odzyskania niepodległości. - Przy każdej okazji mówię, że życzę moim rodakom kolejnych stuleci wolnej, niepodległej i suwerennej Polski. Głęboko w to wierzę, że będzie to wolna, niepodległa, suwerenna Polska, która będzie wielkim przyjacielem Ukrainy, pod każdym względem - podkreślił prezydent. - Niech żyje wolna, niepodległa Ukraina, niech żyje wolna i niepodległa Polska. Niech żyją nasze narody - powiedział Andrzej Duda.