Stołeczny ratusz podjął w środę decyzję o rozwiązaniu marszu Obozu Narodowo-Radykalnego, który miał przejść z ronda Dmowskiego na pl. Zamkowy. Jej powodem - jak informowało w środę na Twitterze miasto - były "flagi i koszulki uczestników z symboliką nawiązującą do organizacji propagujących ustrój totalitarny".
Szef MSWiA Joachim Brudziński uznał decyzję władz Warszawy za "niezrozumiałą". Jak pisał na Twitterze, z informacji przekazanych mu przez policję wynikało, że powodem rozwiązania marszu była "koszulka jednego z uczestników z sierpem i młotem". Według niego taki powód jest "totalnie od czapy".
Rzecznik prasowy Obozu Narodowo-Radykalnego Michał Jelonek zapowiedział, że ONR złoży zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, jak i przez urzędników miejskich obecnych podczas środowego pochodu.

Temat środowego zgromadzenia ONR był omawiany przez polityków niedzielnej audycji "Ława polityków" w TVN24.

- Bardzo dobrze pan minister Brudziński napisał. Chciałem podziękować bardzo tym wszystkim ludziom, którzy uczestniczyli w tym zgromadzeniu - powiedział Wójcik. Podziękowania złożył również policji.

- W moim przekonaniu - czytając tą decyzję - było to kuriozalne uzasadnienie i nie było podstawy do tego, żeby rozwiązać to zgromadzenie - powiedział. Jak dodał, "była to wyjątkowo nieodpowiedzialna decyzja". - To było pokojowe zgromadzenie - zaznaczył.

Agnieszka Ścigaj (Kukiz'15) jako odpowiednie oceniła zachowanie policji podczas środowego zgromadzenia. - Jeżeli była sytuacja z propagowaniem symboli faszystowskich, odpowiednie postępowanie, procedury i to powinno być napiętnowane. Natomiast zbiorowa odpowiedzialność jest wątpliwa - oceniła.

Zdaniem Barbary Nowackiej (liderka Inicjatywy Polska) stołeczny ratusz nie powinien wydawać zgody na przemarsz ONR przez centrum Warszawy.

- Czy powinna iść przez centrum miasta demonstracja z racami, gdzie jest pewne zagrożenie, że będą się odwoływać do skrajnej prawicy? Tu powinien się ratusz zastanowić. I pewno nie potrzebnie w ogóle wydał zgodę na marsz lub przemarsz w centrum miasta, dlatego, że to psuje wspaniałą pamięć o bohaterach i bohaterkach powstania, setkach tysięcy ofiar cywilnych - powiedziała Nowacka.

W jej ocenie, skrajną prawicę trzeba "w miarę możliwości zwalczać". - To nie jest formacja, jeżeli odwołuje się do symboli faszystowskich, antysemickich, która powinna istnieć w przestrzeni publicznej - zaznaczyła. Dodała, że skrajna prawica jest obecnie "zagrożeniem, dużo silniejszym". - I niestety dostaje wsparcie od rządzących - powiedziała.

Także zdaniem posła PSL Marka Sawickiego ratusz nie powinien wydać zgody na manifestację w tym miejscu stolicy. - Jeżeli rzeczywiście policja stwierdziła i widziała zachowania faszystowskie i faszystowskie symbole, to przede wszystkim policja powinna wkroczyć i interweniować - powiedział. - Dzisiaj kiedy widzę PiS, który dla drobnego interesu - nie pozwolenia zbudowania czegokolwiek na prawo w polityce - wspiera ONR, to powiem, że jestem zmartwiony - dodał.

Paweł Rabiej z Nowoczesnej pozytywnie ocenił decyzję ratusza o rozwiązaniu zgromadzenia. - Należało je rozwiązać. To było haniebne, naprawdę haniebne, że 1 sierpnia, kiedy bardzo wiele osób w godzinę "W" i potem na Placu Piłsudskiego śpiewało powstańcze piosenki, czcząc w ten sposób powstanie, że w takim marszu, szły osoby, które wprost odwołują się do ideologii faszystowskiej, nazistowskiej. I tak ten marsz był sformowany. To znaczy oni szli tak, jak szło Gestapo. I w tym dniu to był policzek dla powstańców. To naprawdę przypominało lata 30-ste - powiedział.

Zdaniem Bartosza Arłukowicza (PO), wszystkie organizacje, które w jakikolwiek sposób faszyzują, czy noszą te symbole - powinny być zdelegalizowane. - Ta ekipa od początki flirtuje i sympatyzuje z kibolami, narodowcami, mówi o tym publicznie- dodał.

Dyrektor stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarzadzania Kryzysowego Ewa Gawor poinformowała w czwartek, że przyczyną rozwiązania środowego zgromadzenia był m.in. fakt, że zdaniem obecnych na marszu urzędników ratusza, "sposób ustawienia czoła pochodu i użycia flag nawiązywał do przemarsz z lat 30. włoskich faszystów i niemieckich nazistów".

Środowy marsz środowisk narodowych, który miał uczcić 74. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, rozpoczął się na stołecznym rondzie Dmowskiego. Jego uczestnicy mieli przejść Al. Jerozolimskimi, Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem na pl. Zamkowy. Przy rondzie de Gaulle'a kordon policji zablokował przemarsz. Jak poinformował PAP Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji, przedstawiciel urzędu miasta dysponujący pełnomocnictwami prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz zdecydował o jego rozwiązaniu.