Przypomnijmy: Kamil Zaradkiewicz otrzymał za drugim podejściem pozytywną rekomendację Krajowej Rady Sądownictwa na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego. Mimo, że przeciwko tej kandydaturze ostro oponowała Krystyna Pawłowicz. Bronił jej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Pawłowicz wskazywała, że Zaradkiewicz miał wielokrotnie popierać możliwość uznawania za małżeństwa związków osób tej samej płci. Według posłanki takie zdanie jest niedopuszczalne u sędziego SN. W pierwszym głosowaniu Zaradkiewicz nie został zarekomendowany, przez brak odpowiedniej większości.

Zaradkiewicza bronił minister sprawiedliwości, który przybył na posiedzenie KRS. - Daję wiary człowiekowi. Czynami dał wyraz tego, że jest gotów się narazić wpływowym środowiskom, i swoje poglądy zmieniając, konsekwentnie je później broni - mówił Ziobro wskazując, że Zaradkiewicz wielokrotnie dał dowód swojej odwagi. I ten głos najwyraźniej przeważył, bo w drugim głosowaniu kandydat zyskał wymaganą większość głosów

Emocje jednak pozostały. Patryk Jaki, chcąc najwyraźniej poprzeć swojego szefa, napisał na Twitterze: "Prof. Zaradkiewicz jest świetnym pracownikiem i bardzo dobrym prawnikiem. Komisja Weryfikacyjna to też jego sukces. Jestem zażenowany tym co stało się dziś na posiedzeniu KRS za sprawą prof. Pawłowicz. Nigdy nie pytałem swoich pracowników o orientację seksualną lub poglądy".

W rozmowie z portalem wPolityce.pl Krystyna Pawłowicz ucina spekulacje dotyczące rzekomej kłótni, do której miało dojść między nią a Zbigniewem Ziobro. - Odbyła się dyskusja o poglądach kandydata, a nie o samym kandydacie, jak to niektórzy już przekonują. Do żadnej kłótni nie doszło - podkreślała. - Również w przerwie, życzliwie wymienialiśmy z panem ministrem poglądy na ten temat. Wdaliśmy się z panem ministrem jedynie w spór doktrynalny. Pan Zaradkiewicz otrzymał najwięcej negatywnych głosów, ale nie zamierzam podgrzewać atmosfery i nie będę komentowała więcej tej sprawy.

W radiu TOK.FM o całą sytuację spytany został Maciej Mitera, rzecznik Rady: Dlaczego po przyjściu prokuratora Ziobry na posiedzenie nowej KRS, organ ustanowiony przez PiS przyjął kandydaturę Kamila Zaradkiewicza, choć przepadła ona w pierwszym głosowaniu?

Rzecznik przekonywał, że nie było żadnych nacisków ze strony prokuratora generalnego, a nowa KRS "zmieniła zdanie sama z siebie". - W jaki sposób osobowość pana ministra Ziobry wpłynęłaby na decyzję członków Rady? - zastanawiał się głośno Maciej Mitera.

- Czy to prawda, że poseł Krystyna Pawłowicz pytała Kamila Zaradkiewicza o jego orientację seksualną? - padło kolejne pytanie. Według rzecznika nowej KRS z Tweeta Patryka Jakiego nie wynika, by poseł Pawłowicz wypytywała o to kandydata do SN.

O kulisach posiedzenia KRS mówił też Tomasz Rzymkowski, poseł Kukiz ‘15. - Nie rozumiem dlaczego odrzucono kandydaturę do Sądu Najwyższego świetnego prof. Piotra Zakrzewskiego, wykładowcę KUL, świetnego cywilistę i człowieka, którego bardzo wysoko cenię, bo jest krystalicznie uczciwy. Idealna osoba do tej roli. Zamiast niego przy niewielkiej przewadze wybrano do Izby Cywilnej osobę, która będzie zajmowała się m.in. sprawami rodzinnymi - mówił Rzymkowski portalowi wPolityce.pl. I również wypomniał prof. Zaradkiewiczowi artykuły, w których twierdzi, że przepis art. 18 Konstytucji nie zamyka drogi do wprowadzenia związków jednopłciowych w Polsce.