Sejmowe limuzyny jak taksówki
Na parkingu przy ulicy Wiejskiej do dyspozycji parlamentarnych urzędników jest 58 luksusowych limuzyn. Służą one nie tylko do spraw służbowych, ale i prywatnych - odkrył "Fakt". W dodatku okazało się, że flota sejmowych aut jest zbyt skromna i Kancelaria Sejmu rozpisała przetarg na dziewięć kolejnych nafaszerowanych elektroniką pojazdów.
- Posłowie debatują przy wódce
- Nie daj się zrobić na szaro w taksówce
- Czarna seria w klinice MSWiA
- Minister chce kupić 40 nowych limuzyn
- Specjalna linia lotnicza dla ośmiu senatorów
- Dorn nie zapłacił za karetkę
- "Karetka nie czekała na prezydenta pod płotem"
- Zobacz, czym jeżdżą nasi politycy
- Minister jeździ na zakupy służbową limuzyną
- Byli komendanci dostają mieszkania za darmo
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Okazałe toyoty, lancie i peugeoty kursują po Warszawie niczym luksusowe taksówki. Reporterzy "Faktu" przekonali się o tym, gdy prześledzili dzień kilku służbowych aut, a potem poprosili w Kancelarii Sejmu o ich karty drogowe. To dokumenty, w których urzędnicy zapisują przejechaną trasę.
Okazało się, że pracownicy Sejmu nieźle zapisują kursy w celach służbowych, a w tym czasie załatwiają prywatne sprawy. Choćby toyota avensis, która według karty pojazdu miała przejechać na ul. Zagórną i z powrotem do Sejmu, a dziwnym trafem zboczyła z jadącym nią urzędnikiem jeszcze na Dworzec Centralny, by tam kogoś podwieźć, i na ul. Nowogrodzką. Żadnego z tych miejsc urzędnik do karty drogowej wpisać nie polecił.
Zobacz więcej zdjęć na eFakt.pl >>>
Takie przypadki można mnożyć. Inny samochód służbowy - Lancia Lybra. W karcie zapisano, że w miniony czwartek między 9.30 a 11.30 przekazana była posłowi Jarosławowi Urbaniakowi na Dworzec Wileński. Tymczasem dziennikarze "Faktu" widzieli ją na drugim końcu Warszawy, w szpitalu MSWiA. Urzędnik, który ją przechwycił, pojechał po prostu odebrać badania.
Pracownicy Sejmu nie widzą nic złego w tym, że wykorzystują służbowe samochody do prywatnych celów. Oszukują jednak nie tylko szefów, ale przede wszystkim podatników, z których pieniędzy te auta zakupiono.
W dodatku Kancelaria Sejmu zdecydowała się kupić dziewięć kolejnych samochodów. Limuzyny, które właśnie są zamawiane, mają być wyposażone w klimatyzację, nawigację satelitarną, elektrycznie sterowane szyby i lusterka, radio z odtwarzaczem CD oraz czujniki parkowania. Takie punkty m.in. znalazły się w przetargowej specyfikacji. Dzięki temu wiadomo, że sejmowi urzędnicy nie zamierzają jeździć samochodami tańszymi niż za 90 tys. zł.
Zwykły standard dla urzędnika sejmowego:
1) centralny zamek zdalnie sterowany
2) dwie poduszki powietrzne przednie
3) dwie poduszki powietrzne boczne
4) dwie kurtyny boczne
5) szyby z przodu i z tyłu sterowane elektrycznie
6) lusterka w kolorze nadwozia, składane, elektrycznie regulowane i podgrzewane
7) klimatyzacja automatyczna
8) systemy: wspomagania kierownicy, wspomagania hamowania, stabilizacja toru jazdy, kontroli napędu, elektronicznego rozkładu sił hamowania oraz systemu zapobiegającego blokowaniu kół przy
hamowaniu
9) immobilizer w kluczyku
10) autoalarm
11) radio z odtwarzaczem płyt CD (ze sterowaniem w kierownicy, min. 6 głośników)
12) lampy przeciwmgielne
13) czujnik parkowania






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!