Premier stwierdził, że nie uważa Lecha Wałęsy za człowieka skrytego i niezdolnego do mówienia prawdy. "Wałęsa nigdy nie ukrywał, że po wydarzeniach z grudnia 1970 r. był przesłuchiwany przez SB i podpisywał różne dokumenty. Pisał o tym m.in. w swojej książce" - mówił premier.

Zdaniem Tuska problemem w całej sprawie wokół książki odkrywającej nieznane kulisy z przeszłości byłego prezydenta, jest polityczne wykorzystanie jej przesłania.

"Ksiązkę panów Cenckiewicza i Gontarczyka wykorzystują polityczni wrogowie Lecha Wałęsy" - mówił Tusk. "Z całej dyskusji, która właśnie trwa, można wywnioskować, że polska historia po roku 1980 to w całości dzieło SB" - stwierdził i dodał, że jedną z zasług Wałęsy jest to, że Cenckiewicz i Gontarczyk mogą pisać takie książki.

"IPN powinien kontynuować swoją pracę. Ja uważam, że ważne jest wyjęcie archiwów z piwnic i udostepnienie wszystkich teczek i odebranie politykom prawa do manipulowania historią" - powiedziął premier.

Ponownie zlustrować Wałęsę

O książce historyków IPN mówili także politycy w Radiu ZET. Zdaniem ministra z Kancelarii Prezydenta, Michała Kamińskiego fakt współpracy Wałęsy z SB "jest bezsporny". Ale to nie on "burzy jego legendę". To informacje o tym, że teczka byłego prezydenta była "czyszczona" w latach 90., mogą tę legendę zniszczyć.

W sukurs przyszedł mu przemysław Gosiewski z PiS, który uważa niszczenie dokumentów w latach 90. za "działanie przestępcze".

Na pytanie prowadzącej program Moniki Olejnik, czy w związku z tym, że książka podważyła wyrok sądu lustracyjnego, nie należałoby powtórzyć tego procesu Gosiewski stwierdził, że prokuratorzy IPN powinni rozważyć możliwość wznowienia postępowania lustracyjnego Lecha Wałęsy.

"Ta książka została w dużej mierze oparta na kserokopiach, na które nie powinni się powoływać autorzy" - stwierdził Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO. Przypomniał, że od czterech lat w IPN jest prowadzone śledztwo ws. fałszowania akt o Wałęsie.

Zdaniem Stanisława Żelichowskiego z PSL "książka historyków IPN powstała na zamówienie poprzedniej ekipy." Podobnego zdania był Wojciech Olejniczak z SLD.

Machu Picchu hipokryzji

Zbigniewa Chlebowskiego oburzył fakt, że książka historyków IPN została wydana za publiczne pieniądze. "To skandal" - grzmiał. "Niech historycy się wspierają, ale nie instytucja, która powinna być instytucją niezależną" - tłumaczył. Stwierdził jednak, że nie poprze proponowanej przez SLD likwidacji Instytutu, choć przyznał, że "trzeba się zastanowić nad funkcją, jaką ma spełniać". Jego zdaniem, skandalem jest to, że jej pracownicy, a także ona sama "wydają wyroki". Takim wyrokiem na Lecha Wałęsę, była - jego zdaniem - książka Cenckiewicza i Gontarczyka.

Szef klubu PO uznał wypowiedź prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który stwierdził, że Wałęsa był TW Bolkiem, za skandaliczną. Przypomniał, że to właśnie bracia Kaczyńscy bardzo popierali kandydadturę Lecha Wałęsy na prezydenta, choć sprawa jego rzekomego uwikłania we współpracę z SB była im znana. "Dzielicie Polaków" - stwierdził.

"To wy dzielicie Polaków, a to jest Machu Picchu hipokryzji" - odparł Miachał Kamiński.