"Na nagraniu z 1979 r. Wałęsa nic na nim nie mówił o swojej rzekomej współpracy z SB" - zastrzega marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. To odpowiedź na ataki przeciwników Wałęsy. Deklarują oni, że były prezydent sam im opowiadał o współpracy z SB podczas spotkania u Joanny i Andrzeja Gwiazdów.

Borusewicz twierdzi, że w stanie wojennym przerzucił nieoficjalnymi kanałami przez Brukselę taśmy ze spotkania do Paryża. A w listopadzie 1983 r. stenogram został opublikowany przez emigracyjny miesięcznik "Kontakt". Jego wydawca Mirosław Chojecki jest zaskoczony.

"To wcale nie był zapis tej kasety, o której mówi Borusewicz" - oświadcza w rozmowie z DZIENNIKIEM. "Opublikowaliśmy wierny stenogram z taśmy, ale to było nagranie nie ze spotkania w domu Gwiazdów, tylko z rozmowy Borusewicza z Wałęsą" - podkreśla Chojecki.

I zastrzega, że kasetę otrzymał w stanie wojennym i nie wie, kiedy rozmowa na niej zapisana miała miejsce. A nagrania, o którym dziś wszyscy mówią, nigdy nie słyszał. "Gdybym miał taką kasetę, na pewno zwróciłbym na nią uwagę" - podkreśla wydawca.

Co w takim razie znalazło się w 11. numerze "Kontaktu"? To obszerny artykuł-zapis wypowiedzi Wałęsy analizujący genezę, przebieg i konsekwencje wydarzeń grudniowych na Wybrzeżu w 1970 r. W tekście nie ma żadnych śladów wskazujących, że na pewno była to relacja ze spotkania u Gwiazdów.

Borusewicz tłumaczy, że wziął taśmę od Andrzeja Bulca, działacza WZZ, u którego nagrania były zdeponowane. Borusewicz nie uczestniczył w spotkaniu i chciał się dowiedzieć, jak ono przebiegało.

"Przybiegła do mnie Gwiazdowa bardzo rozemocjonowana i chciałem tę sprawę wyjaśnić" - wspomina Borusewicz. Jednak, jak mówi, takiego fragmentu na nagraniu nie znalazł. Już wtedy o sprawę pytał Bulca.

Ten miał mu odpowiedzieć, że końcówki rozmowy nie ma, bo taśma się skończyła - relacjonuje Borusewicz. I podkreśla, że sam nie zamierza wyrokować w sprawie zarzutów współpracy Wałęsy z SB. "Napiszę pamiętnik, jak przestanę być politykiem, a na razie będę milczał" - deklaruje marszałek.

Co innego mówią uczestnicy tamtego spotkania. "Marszałek Senatu kłamie. Na taśmie, którą nagrałem, były prezydent przyznał się do kontaktów z SB" - zarzeka się Bulc i podkreśla, że taśmę wielokrotnie przesłuchiwał. "Nie wiem, kto wykasował to nagranie. Wyznanie Wałęsy było na taśmie" - podkreśla.

Jego zdaniem spotkanie zakończyła wymiana zdań pomiędzy Wałęsą a Joanną Gwiazdą. "Wałęsa powiedział, że SB pokazywała mu zdjęcia i filmy ze strajków z 1970 r., a on rozpoznawał uczestników protestów. <To ty, kur... mać, podpieprzasz swoich kolegów!> - miała odpowiedzieć Gwiazda. A Wałęsa tłumaczył: <Byłem młody, nie zdawałem sobie sprawy, jakie to ma w ogóle znaczenie>" - opowiada Bulc.

Wałęsa w rozmowie z DZIENNIKIEM zaprzeczał, by na spotkaniu w grudniu 1979 r. przyznał się do współpracy z SB. "Ja stosuję czasem taką taktykę, że wtedy, gdy druga strona nie rozumie i nie chce przyjąć do wiadomości, to ja mówię: <No dobrze, to ja nim byłem>, wychodzę i trzaskam drzwiami. Wtedy też tak pewnie było, więc powiedziałem: "Jeśli do was nic nie dochodzi i w waszych umysłach jestem <Bolkiem>" – to proszę bardzo”.